#21 Recenzja: Bestiariusz Stracharza


Tytuł: Bestiariusz Stracharza
Autor: Joseph Delaney
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 9/10

Wydawnictwo Jaguar uraczyło czytelników kolejną książką, lecz tym razem nie jest to tradycyjna powieść z zarysowaną fabułą i postaciami. „Bestiariusz Stracharza” to kompendium wiedzy Johna Gregory’ego, jednego z głównych bohaterów „Kronik Wardstone”. W tymże przewodniku stary Stracharz umieścił całe mnóstwo notatek, które sporządzał przez wiele, wiele lat. To także skarbnica wiedzy dla przyszłych pokoleń. Czytając, można dowiedzieć się jak rozpoznawać potwory występujące w „Kronikach Wardstone”, w jaki sposób walczyć z istotami Mroku oraz czy jest szansa, aby przetrwać atak nadnaturalnych bestii.

Jeśli ktoś uważa „Bestiariusz Stracharza” za nudną pozycję, która zawiera tylko długie i nieciekawe opisy, to jest w ogromnym błędzie. Książka została podzielona na kilka części: Boginy, Starzy Bogowie Czarownice, Magowie, Niespokojni zmarli, Demony, Wodne stwory oraz Żywiołaki. Każdy rozdział jest rozbudowany, ale nie na tyle, aby nużyć czytelnika. Oprócz wspomnianych przedstawień poszczególnych postaci, możemy jeszcze doszukać się map oraz swoistych poradników jak rozpoznać oraz pozbyć się danych potworów. Autor postarał się, aby nie była to sucha lektura. Wzbogacił ją o krótkie opowieści z przeszłości Johna Gregory’ego, w których Stracharz rozprawia się z siłami Mroku.
Joseph Delaney nie ograniczał się tylko i wyłącznie do własnej wyobraźni. Autor inspirował się innymi mitologiami. Można doszukać się elementów kultury rumuńskiej, celtyckiej oraz greckiej. Choćby opisy lamii oraz scylli świadczą o wpływie tradycji Półwyspu Bałkańskiego, a wspomnienia o banshee wskazują na wierzenia pochodzące prosto z Irlandii.

Dlatego też „Bestiariusz Stracharza” to nie tylko książka dla fanów przygód Toma Warda, Alice i Starego Gregory’ego. Jest to świetne uzupełnienie serii, ale osoby, które interesują się fantastycznymi stworami i tego rodzaju przewodnikami, też nie będą zawiedzione.

Gdyby nie wykonanie bestiariusza, to nie byłby on genialną pozycją. Książka została oprawiona w twardą okładkę z elementami, które imitują złoto. Już tutaj dostrzegamy ilustracje sławnego grafika Julka Hellera (ilustrował m.in. „Opowieści z Narnii”). Prawie na każdej stronie znajdziemy prace Hellera, który wniósł życie do „Bestiariusza Stracharza”. Stwory Mroku zostały zobrazowane, choć w nieco straszny i czasami wręcz obrzydliwy sposób. Jednak te istoty nie powinny być piękne, a autor szkiców spisał się na medal. Strony są stylizowane na stary, nieco poniszczony pergamin, co nadaje charakteru.
Najważniejsze w „Bestiariuszu Stracharza” jest to, że rzeczywiście wygląda on jak notatnik. Stracharz John Gregory ma swoją własną niepowtarzalną czcionkę, a jego uczniowie, którzy dopisywali swoje przemyślenia na marginesach, także posiadają inny styl pisania. Kiedy w innych książkach stosuje się powszechnie znany Times New Roman, to w przewodniku po istotach Morku czytelnik natknie się na przeróżne formy zapisu.
„Bestiariusz Stracharza” to świetny dodatek do serii „Kroniki Wardstone” oraz kompendium wiedzy dla fanów fantasy. Wspaniałe ilustracje dodają uroku, a swobodny język Josepha Delaney’a idealnie wkomponowuje się w całość. Czekam na kolejne tego typu wydania.

Za możliwość przeczytania "Bestiariusza Stracharza" dziękuję wydawnictwu Jaguar.

Recenzja napisana przez: Zuza B (Gumiguta)

Komentarze

  1. Już chcę czytać tą książkę. Na prawdę fajna recenzja. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3 Polecam, jak najbardziej, nie tylko dlatego, że Delaney jest jednym z moich najukochańszych pisarzy. :)

      Usuń
  2. Wydanie wygląda faktycznie przepięknie! Bardzo interesująca pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak to genialnie w rzeczywistości wygląda *.* Nic tylko wstawić do szklanej gablotki!

      Usuń
  3. Dawno chciałam to przeczytać, bo jestem fanką istot nadprzyrodzonych jednak zależało mi aby było coś o wampirach a chyba w tym nie ma, więc sobie odpuściłam kupno tej książki. Potem zapomniałam o niej. Dziś patrzę o tu jej recenzja i znowu mam ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wampirach jest naprawdę niewiele, a jeśli już, to nie są w stylu Edwarda Cullena czy Damona. :)

      Usuń
  4. Nie czytałam serii, więc na razie za dodatek podziękuję. Ale na pewno jest to gratka dla fanów :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#74 Recenzja: Zamek z piasku

Stosik sierpniowy

1/ 2016 Konkurs