20.07.2014

KC Nwokoye

Tym razem muzycznie od portalu Juventum :)

KC Nwokoye, dla którego Polska stała się nowym domem. 
KC Nwokoye to nigeryjski wokalista, kompozytor oraz autor tekstów od kilku lat zamieszkały w Polsce. Już we wrześniu ukaże się jego debiutancki album "Shine". W 2013 r. ukazał się singiel "Caroline", który spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyki. KC Nwokoye ma na swoim koncie także współpracę z DJ Pesho oraz wytwórnią My Music, czego efektem było nagranie kilku piosenek wraz z teledyskami. Utwory takie jak "Stay tonight" stały się niezwykle popularne wśród radiosłuchaczy oraz internautów. Piosenki emitowały liczne polskie stacje radiowe jak i telewizyjne. Wśród nich tacy potentaci jak Radio Eska. Szerszej widowni KC Nwokoye znany jest z programu "X-Factor", a także sceny "Dzień Dobry TVN". Jego twórczość można było też podziwiać polskiej edycji BalconyTV . Jego głos pojawił się na ścieżce dźwiękowej do polskiego filmu „Yuma” (cover „Ice Ice Baby”). To jednak nie wszystko! KC Nwokoye regularnie uczestniczy w najlepszych jam sessions w Old Timers Garage w Katowicach. Ponadto znalazł się w czołówce artystów biorących udział w Festiwalu Afrykańskim w 2011 roku w Zabrzu. Wielokrotnie również koncertował z orkiestrą symfoniczną w Żorach. Muzyk tworzy muzykę klimatyczną i wyrafinowaną z wykorzystaniem ciekawej instrumentacji oraz niepowtarzalnych aranżacji. Jego twórczość utrzymana jest w klimacie soulu i R&B z licznymi wpływami etnicznymi.

Udostępnij ten wpis

16.07.2014

Relacja ze spotkania autorskiego z Andrzejem Sapkowskim


Dni Fantastyki to już kultowa impreza, zrzeszająca fanów wszelkiej fantastyki. Nieprzerwanie od 2004 roku wrocławskie Centrum Kultury „Zamek” gromadzi przez kilka dni pokaźne grono wielbicieli niezwykłości i osobliwości. Dni Fantastyki ściągnęły w tym roku fanów „Gry o Tron” oraz „Pieśni Lodu i Ognia”, zwolenników steampunku i cyberpunku, lecz niewątpliwie największą gwiazdą tegorocznej, już X edycji imprezy, był Andrzej Sapkowski, autor m.in. „Wiedźmina” i „Trylogii husyckiej”.

Dni fantastyki rozpoczęły się 27 czerwca, lecz dopiero kolejnego dnia Zamek w Leśnicy został wręcz zalany przez entuzjastów fantastyki, horroru i historii. Nie było wątpliwości, kto zgromadził w jednym miejscu tylu ludzi. Tym, który przyciągnął taką rzeszę fanów, był Andrzej Sapkowski. Spotkanie autorskie z jego udziałem miało się odbyć w sobotnie popołudnie na pokaźnej rozmiarów auli, jednakże organizatorzy imprezy nie przewidzieli, że to wydarzenie zgromadzi ponad pół tysiąca osób! To absolutny rekord w historii Dni Fantastyki. Aby pomieścić wszystkich chętnych spotkanie przeniesiono do amfiteatru.
Spotkanie z Andrzejem Sapkowskim zgromadziło ok. 500 osób! (źródło)
Wrocław jest dla Andrzeja Sapkowskiego miejscem szczególnym. Krótko wspomniał o pierwszym pobycie w tym mieście, kiedy to jeszcze było „kupą gruzu” i niczym więcej. Wyznał także, że żałuje, iż nie mieszka na stałe w stolicy Dolnego Śląska. Pisarz, znany ze swojego rubasznego humoru i niebywałej szczerości (czasami aż do bólu), nie omieszkał skrytykować niektórych miast, które niespecjalnie przypadły mu do gustu.

Opowiadał także o początkach swojej twórczości oraz o debiucie w piśmie „Fantastyka”, kiedy to w latach 80 sięgnął po jeden z należących do jego syna egzemplarzy. Wtedy to wysłał swoją pierwszą pracę na konkurs. Zajął w nim III miejsce. Oczywiście pisarz wyraził swoje niezadowolenie – humorystycznie twierdząc, że zasługiwał na pierwszą nagrodę.

Kiedy przyszedł czas na pytania od fanów, w górę podniosły się dziesiątki rąk. Jedna z wielbicielek zapytała autora o ulubionego polskiego pisarza fantastyki, pomijając jego samego. W tej sytuacji pisarz stwierdził, że era dobrej, polskiej fantastyki zakończyła się na Zajdlu oraz Lemie (i oczywiście na nim samym).

Pojawiły się też pytania na temat sidequelu pt. „Sezon Burz”. Andrzej Sapkowski wyjaśnił wątpliwości i kontrowersje dotyczące jego obietnicy o definitywnym zakończeniu przygód Geralta z Rivii. Uznał, że „Sezon Burz” nie jest kontynuacją, a odrębną historią.
Fani twórczości Andrzeja Sapkowskiego zadawali pisarzowi mnóstwo pytań
(źródło)
Z racji tego, że w ramach Dni Fantastyki odbywał się ogólnopolski zlot fanów „Gry o Tron”, Andrzej Sapkowski wyjawił, że zna osobiście George’a R. R. Martina. Mówił, że ceni sobie znajomość z nim, lecz nie jest zadowolony z jego „nieoszczędnej gospodarki” wobec większości bohaterów „Pieśni Lodu i Ognia”. Przyznał też, że gdyby zaproponowano mu stworzenie serialu na miarę „Gry o Tron” na podstawie Sagi o Wiedźminie, z chęcią by się na to zgodził, a w roli Geralta z Rivii widziałby Madsa Mikkelsena.

Nie zabrakło pytań o gry komputerowe oparte na twórczości Sapkowskiego, a także o owiany złą sławą serial na podstawie „Wiedźmina”. Pisarz wyjawił, że producenci powołali się na komiks, który czyta się szybciej niż całą sagę. Zdradził też, dlaczego w roli Jaskra obsadzono Zbigniewa Zamachowskiego. Otóż autor komiksu nieprzypadkowo przedstawił tego bohatera z twarzą podobną do jednego z polskich pisarzy – był to zabieg celowy. A że aparycja tegoż autora zbliżona była do Zamachowskiego, reżyser postanowił zagwarantować mu rolę w serialu „Wiedźmin”.


Na koniec odbyła się obowiązkowa sesja autografów. Ogromna kolejka po podpis autora „Wiedźmina” zdawała się nie mieć końca, i nawet po godzinie prawie się nie zmniejszyła. Spotkanie autorskie z Andrzejem Sapkowskim okraszone było salwami śmiechu i oklaskami publiczności. Humor i luz, z jakim autor podchodził do pytań fanów sprawiły, że było to zapewne najlepsze spotkanie z pisarzem na tegorocznej edycji Dni Fantastyki.


Relacja napisana na potrzeby portalu literatura.juventum.pl
Relacja napisana przez Zuza B (Gumiguta)
Udostępnij ten wpis

14.07.2014

Recenzja: Kostka

Tytuł: Kostka
Autor: Iza Korsaj
Wydawnictwo: Novae Res

Ocena: 7/10

Nos, usta, uszy, biust – to właśnie na tych fragmentach ciała najczęściej wykonuje się operacje plastyczne. Nie można także zapomnieć o liposukcji czy botoksie. Jednakże nauka cały czas idzie do przodu i wielu nie wystarcza już tylko modelowanie ciała pacjenta. Może warto zajrzeć wgłąb, do mózgu i naszej psychiki? Lecz czy jest na świecie taki człowiek, który odważyłby się naprawić umysł obcego człowieka? 

Doktor Marvin Cross nie jest zwykłym chirurgiem, który wykonuje swoją pracę, aby zarobić na życie. Nie jest także psychopatą, który dla własnego widzimisię zabija niewinne osoby. Marvin uważa się za inżyniera Naprawy, zabiegu, który pozwoli zacząć życie na nowo. Poszukuje potencjalnych ofiar, aby je uszczęśliwić i sprawić, że ich ciało zupełnie się zmieni. Tym razem Marvin Cross chce posunąć się o krok dalej. Pragnie naprawić też mózg, organ tak ważny dla funkcjonowania całego organizmu. Poszukuje pacjenta, który podda się tej makabrycznej operacji. Musi być to człowiek słaby, choć z pozoru silny, a do tego przygnieciony przeszłością. I taki jest właśnie Jerry. Pytanie tylko, czy aby na pewno jest on idealnym obiektem badań i czy przetrwa wyniszczającą Naprawę doktora Marvina Crossa?

Książką interesowałam się już od dawna, więc, kiedy chwyciłam ją w swoje ręce, czym prędzej rozpoczęłam przygodę z Marvinem Crossem. W myślach wykreowałam sobie wizję tej powieści, lecz autorka zaskoczyła mnie, tworząc nieco inne wyobrażenie. Spodziewałam się, że „Kostka” to thriller, którego akcja nigdy nie zwalnia, a czytelnik cały czas będzie trzymany przez autora w napięciu. Zamiast pościgów i wybuchów, odbiorcy serwuje się dość powolne, lecz interesujące przygotowania do właściwej Naprawy. Miało to swoje minusy. „Kostkę” czyta się przyjemnie, lecz na pewno nie szybko. Nie ma wiele dialogów, a dominują refleksje poszczególnych bohaterów.

Iza Korsaj jednak skupiła się na psychologii postaci, a w szczególności na umyśle doktora. Muszę przyznać, że autorka bardzo dobrze przedstawiła tego bohatera, choć nie mogę powiedzieć, że go polubiłam. Jest niezwykle interesujący, ale wątpię, aby ktokolwiek zapałał miłością do inżyniera Naprawy. Inne postaci, choć słabiej wyeksponowane, także są niezmiernie ciekawe.

Podobało mi się wykorzystanie pierwszoosobowej narracji, która dominowała w „Kostce”. Marvin jako narrator pozwala nam jeszcze bardziej wgłębić się w całą sytuację, a do tego pokazuje inny obraz siebie. W końcu czytelnik zaczyna zastanawiać się, czy ten zagadkowy chirurg to aby na pewno postać stricte negatywna. Nie wszystkie jego czyny są złe i niemoralne, co powoduje, że nie możemy przypisać go konkretnego typu postaci.

Autorka nie uznaje tematów tabu. Nie boi się przedstawiać ludzi jako prymitywne kreatury, które dążą do zaspokojenia własnych potrzeb. W pewnych momentach powieść ukazuje swoją wulgarną stronę, a wręcz brutalną. Choć te momenty były dobrze napisane, to jednak krzywiłam się, czytając je. Na pewno nie jest to książka dla osób o słabych nerwach, ani też pozycja, która idealnie pasuje do niedzielnych obiadków.

Koniec powieści także zasługuje na uwagę. Byłam zaskoczona ostatnimi stronami, co nieczęsto mi się zdarza. Dlatego też wyczekuję z niecierpliwością na kolejną książkę Izy Korsaj. „Kostka” to pozycja nie dla każdego, ale czytelnicy, którzy zdecydują się na wyprawę razem z Marvinem Crossem, na pewno się nie zawiodą.

Recenzja napisana na potrzeby portalu literatura.juventum.pl

Recenzja napisana przez: Zuza B (Gumiguta)
Udostępnij ten wpis

05.07.2014

Stosik lipcowy

Bardzo, ale to bardzo powoli wracam do świata żywych. Ciężko mi ostatnio dorwać się do książek, a wszystko przez fanfictions i mangi. I tak czytam do późnych godzin nocnych wszystko to, co do recenzji się zbytnio nie nadaje. Wprawdzie teraz wciągnęłam się w "Pisarz, który nienawidził kobiet. Podwójne życie seryjnego mordercy" i mam nadzieję, że w końcu zacznę pochłaniać wszystkie zaległe pozycje. Dobra, koniec narzekania, przedstawiam wam mój skromny stosik.

Stosik jest skromny z dwóch powodów:
- przyjaciółka zabrała mi 1/5 mojej biblioteczki i nieprędko ją odda - wakacje się zaczęły, a ona nie ma nic do roboty, więc czyta (moje) książki
- niedaleko mnie otworzono sklep z mangami, więc całe moje oszczędności poszły na "chińskie bajki" (widziałam otchłań kosmosu w moim portfelu, tak w nim pusto!)

Od góry:
- "Niewolnicy z Socorro" - John Flanagan - kupiłam z sentymentu i nie spodziewałam się fajerwerków. Na szczęście Flanagan nie zawiódł mnie i naprawdę dobrze się bawiłam, czytając 4 część "Drużyny".
- "Szczęśliwa godzina w piekle" - Tad Williams - szału nie było, ale i tak dobrze wspominam tę książkę. Egzemplarz recenzencki od Juventum.
- "Obcy" - Maks Frei - ostatnio nie mam zbytnich oporów do urban fantasy, więc w bibliotece biorę te pozycje z ciekawszymi opisami. "Obcego" jeszcze nie zaczęłam, ale za tydzień mam zamiar się za niego zabrać.
- "Hyperion" - Dan Simmons - prezent urodzinowy od przyjaciółki. Wprawdzie spóźniła się z nim ponad 11 miesięcy, ale zdążyła przed kolejnymi urodzinami. Doceniam!

Nieco skromnie, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że wszystkie oszczędności poszły na mangi, wakacje i pizze, które ostatnio pochłaniam. Jak widać, radzę sobie bardzo dobrze ze zdrową dietą i oszczędną gospodarką pieniędzmi. :P

Zuza B (Gumiguta)
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.