12.01.2019

#88 Recenzja : Zanim się pojawiłeś



Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 382
Ocena: 9/10
''Nikt nie chc, żeby mu opowiadać, że się boisz, że cię boli albo, że boisz się, że umrzesz''

Jest to pierwszy tom historii, która chwyta każdego czytelnika za serce.

Zanim się pojawiłeś jest to historia o dziewczynie z małego miasteczka, która zakochuje się w niepełnosprawnym mężczyźnie i za wszelką cenę próbuje przekonać go, że eutanazja to zły pomysł. 

Lou jest dwudziestokilkuletnią kobietą, która kocha buty, jest energiczna, pełna pomysłów, ma dobre poczucie humoru. Jest wielobarwną postacią i ciągle popełnia jakieś gafy, które wywołują uśmiech wśród jej bliskich. Praca w kawiarni jest spełnieniem jej marzeń. 

Dlaczego postanawia podjąć pracę w willi bogatego, niepełnosprawnego biznesmana Willa? Co ją do tego zmusiło? 
Decyzja ta wszystkich zaskoczyła. Z dnia na dzień straciła pracę, którą kochała. Czy to ją skłoniło do podjęcia takiej decyzji?

Lou spotyka na drodze Willa. On stracił pracę, ona również straciła pracę. Rozstała się ze swoim chłopakiem. On po wypadku samochodowym nie ma chęci do życia i chce je sobie odebrać. Will nie wie jeszcze, że Lou wtargnie w jego życie niczym kolorowy ptak.

On przed wypadkiem był szanowanym dyrektorem banku. Kocha motory i niestety przez nie uległ wypadkowi. Nie ma dla niego już żadnej szansy. Zostaje uratowany, ale nigdy nie wróci do pracy. Nie chce by ktoś nim się opiekował.

Will zostaje całkowicie sparaliżowany. Po wypadku wesoły  i atrakcyjny chłopak staje się zamknięty w sobie. Nic go nie interesuje, wyłącza się z całego życia. Postanawia przerwać swoją egzystencję, ale pojawienie się młodziutkiej Lou może odmieni jego życie. 

Mogłoby się wydawać, że jest to kolejna głupia książka o śmierci i żalu po bliskiej osobie. Nie jest to prawdą. Ta książka łączy ze sobą cierpienie z prawdziwą miłością. Przyjaźń z żalem po stracie. 
Bohaterowie nie są kolejnymi kukiełkami, którymi kieruje autor książki. Mają prawdziwe uczucia. Czuć magię miłości i przyjaźni. Will i Lou są blisko nas. Zachęcam do zapoznania się tą książką.

06.01.2019

#87 Recenzja : Historia złych uczynków

Tytuł : Historia złych uczynków
Autor : Katarzyna Zyskowska-Ignaciak 
Wydawnictwo : Znak Literanova
Ilość stron :  496
Ocena : 8 /10


''Tak samo potępiony jest ten,
kto zabił raz, jak ten, kto zabił wiele razy.,,


Książka Historia złych uczynków to wybuchowa mieszanka połączenia świata współczesnego ze światem w czasie  II wojny i życia powojennego. Wszystko tworzy spójną całość. Jest to również połączenie trudnych, ciemnych tematów i mrocznych charakterów. Nie była to łatwa pozycja książkowa, łączy ona w sobie elementy obyczajowe, historyczne, thrillera, psychologiczne, nawet dotyka erotyka. Jest to książka dla osób o mocnych nerwach. 

Od samego początku wpadamy w trans czytelniczy - wciąga nas ona w swój mroczny świat -  niedomówień, jak również tragicznych wypadków i losów bohaterów  dwóch światów. 

Nina i Miłosz, co ich połączyło? Miłość, zauroczenie i mrok, który im towarzyszy?  Ona - ma kompleksy, pochodzi z Nowej Rudy. Wyjeżdża na studia -  tam właśnie poznaje Miłosza. Jest nim zafascynowana, ale czy on ma jakieś tajemnice przed nią?
Gdy Nina zachodzi w ciąże Miłosz znika bez śladu… Bez jakichkolwiek oznak życia, dlaczego?
Co ich naprawdę połączyło? Może przeszłość? Sami się przekonajcie...

Bronek i Felicja kim oni naprawdę są?

Felicja i Bronek, poznają się tuż przed samą wojną, ulegają wzajemnej fascynacji. Życie bohaterów potoczyłoby się zupełnie inaczej. Niestety dochodzi do wybuchu wojny i wszystko diametralnie się zmienia. On jest Żydem. Ich historia jest dramatyczna -  czas wojny jest dla nich ciężki i okrutny. Uczucie jednego z nich wywoła lawinę zła. Konsekwencje ponosić będą również późniejsze pokolenia. Czy przez jedną osobę muszą cierpieć inni? Dlaczego tak się dzieje? Jakie oni mają połączenie ze światem współczesnym? 

Charaktery naszych bohaterów są prawdziwe i ukazują ich prawdziwe uczucia. Książka ukazuje miłość, wojnę -  co idealnie udało się  połączyć. Katarzyna  Zyskowska-Ignaciak pokazała wszystko, co w tym czasie było ważne.
Czytając książkę Historia złych uczynków miałam wrażenie, że bohaterów łączy nieznana więź. Każdy ich zły uczynek miał gdzieś odzwierciedlenie. 

Historia złych uczynków jest to powieść, którą naprawdę warto znać. Katarzyna zaskakuje nas na każdym kroku, jej styl pisania jest bardzo ładny i łatwy.
Autorka stworzyła historię o źle, które przechodzi na nas i które dziedziczymy. Którego nie jest łatwo się pozbyć, bo rozrasta się w nas jak trująca roślina. Przede wszystkim jest to historia dla kobiet o kobietach. Może sami się przekonajcie i sięgniecie po tę książkę. Serdecznie polecam.

04.01.2019

Nowości na styczeń - zapowiedzi !





 Witam Was serdecznie nastał nowy miesiąc -  styczeń, więc czas na premiery książkowe tego miesiąca. Wybrałam takie książki, które przeczytałabym z zainteresowaniem. Jest ich 7. Liczę, że Wam one też się spodobają. Kryminałów praktycznie nie czytam, ale może to się zmieni. Czas poznawać nowe gatunki, nie ograniczać się do jednego. Zapowiedzi są po to by Wam pokazać, co nowego każdego miesiąca czeka na Was w księgarniach. Czego możecie się spodziewać i na co każdy książkoholik może wydać pieniądze. Zainteresowało Wam coś? Jeśli tak, to na co czekacie w styczniu?
Czy taki post Wam się  podoba? Teraz by już nie przedłużać  - serdecznie zapraszam na zapowiedzi tego miesiąca, wybrane przeze mnie.

  Jojo Moyes
Srebrna zatoka
premiera : 16.01.2019
Liza nie zamierza oglądać się za siebie. Czasem lepiej nie myśleć o przeszłości. Właśnie dlatego znalazła swój azyl nad malowniczą Srebrną Zatoką, w dzikiej części australijskiego wybrzeża, gdzie można obserwować delfiny, a coroczne pojawienie się humbaków jest dla miejscowych świętem. Mike pojawia się tam nieproszony. Przyjeżdża z wielkiego miasta i uosabia wszystko, od czego Liza starała się uciec: nowoczesność, biznes i bezwzględną korporację. Wraz z jego przybyciem urokliwy, spokojny świat staje się zagrożony. By go ocalić, Liza musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ucieczka zawsze jest dobrym rozwiązaniem oraz…
Czy można pokochać kogoś, kto wydaje się naszym największym wrogiem?
Powieść Jojo Moyes, pisarki, która podbiła serca polskich czytelników powieściami "Zanim się pojawiłeś", "Kiedy odszedłeś", "Moje serce w dwóch światach".





Mróz Remigiusz
Chyłka. Zaginięcie
premiera : 16.01.2019
Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był wyłączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.
Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców- wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie,musi być prawdą...




Sheridan Mia
Bez tajemnic
premiera : 16.01.2019
Prawdziwa miłość zamienia sekrety w wyznania.

Evie i Leo poznali się jako dzieci, w rodzinie zastępczej. Więź, która ich połączyła, pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile. Z czasem ich przyjaźń zmieniła się w miłość. Byli przekonani, że zawsze będą razem, jednak los miał wobec nich inne plany.

Gdy Leo otrzymał szansę na lepsze życie, przyrzekł, że nie zapomni o Evie, że wróci po nią. I zniknął, pozostawiając po sobie trwały ślad w jej sercu.
Osiem lat później wspomnienie utraconej miłości odżyło, gdy w życiu Evie pojawił się Jake, przyjaciel Leo. Przyniósł wiadomość, która wywróciła jej świat do góry nogami. Połączeni przez Leo Evie i Jake zaczęli zbliżać się do siebie, jednak dziewczyna nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Jake nie mówi jej wszystkiego...
Jeśli przeszłość, która ich połączyła, ma zmienić się we wspólną przyszłość, Evie będzie potrzebowała wszystkich odpowiedzi.
Wydanie zawierające powieści "Leo" oraz "Leo’s Chance".




Bernard Minier
Siostry
premiera : 15.01.2019

Maj 1993. Zwłoki dwóch sióstr zostają znalezione na brzegu Garonny. Dziewczyny, ubrane w pierwszokomunijne sukienki, siedziały naprzeciwko siebie przywiązane do drzew. Młody Martin Servaz bierze udział w swoim pierwszym śledztwie. Szybko zwraca uwagę na Erika Langa, autora porywających, pełnych okrucieństwa kryminałów. Zamordowane siostry były fankami Langa, a jedna z jego najbardziej znanych książek nosi tytuł Panna w bieli. Śledztwo zostaje zakończone. Servaza prześladują jednak wątpliwości: czyżby pominęli jakiś istotny element?
Minęło dwadzieścia pięć lat od podwójnego morderstwa. W mroźną noc Erik Lang znajduje zwłoki swojej żony. Śledztwo prowadzi Martin Servaz. Dawne wątpliwości powracają i stają się obsesją komendanta, która nie daje mu spokoju, podobnie jak złowrogi list pisany czarnym atramentem





Trzy razy miłość
Kosowska Jolanta
premiera: 28.01.2019
Ona – spokojna, rozważna studentka medycyny, ceniąca sobie swoje poukładane życie. On – rozpieszczony jedynak z bogatego domu, któremu w głowie tylko sport i przyjemności. Dzieli ich niemal wszystko: poglądy, charaktery, styl życia... A jednak pewnego dnia połączy ich coś, od czego nie będą w stanie się uwolnić. Coś, co wyzwoli w nich emocje, jakich wcześniej nie znali i nie podejrzewali, że są do nich zdolni...
Ta historia w niczym nie przypomina bajkowego scenariusza w stylu: poznali się, pokochali, pobrali, żyli długo i szczęśliwie. To opowieść o miłości, która rani, niszczy i zostawia bolesne blizny. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafią żyć ani ze sobą, ani bez siebie. A kiedy dojdą do wniosku, że ta miłość to nie dar, tylko przekleństwo, zrobią wszystko, żeby ją zabić.




Nowe jutro
Polte Agata
premiera: 28.01.2019,
Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił…
Można by mnożyć te „gdyby”.
Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie, jak każda nastolatka, chociaż nie jest jej łatwo. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny.
Co przyniesie jutro…




Muzyka twojej duszy
Lis Agnieszka Książki
premiera: 16.01.2019,
Igor trafia do szkoły z internatem. Jest skryty i unika ludzi. Gdy otrzymuje od wujka swój pierwszy aparat fotograficzny odkrywa pasję, która będzie towarzyszyć mu przez całe życie.
Po kilku latach od zakończenia szkoły Igor poznaje Elżbietę – utalentowaną i odnoszącą sukcesy pianistkę. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie. Czy jednak miłość do muzyki nie jest dla niej ważniejsza, niż miłość do fotografa? Jaką rolę odegra bolesna przeszłość Igora?
"Muzyka twojej duszy" to wzruszająca opowieść o trudnej sztuce wyborów. O dążeniu do perfekcji, która nie zawsze okazuje się być tym, czego pragniemy.

02.01.2019

#86 Recenzja : Hotel pod jemiołą


Tytuł : Hotel pod jemiołą
Autor : Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak literanova
Ocena : 10 / 10
Ilość stron : 228


''Prawda wyzwala nie tylko z kajdan, w które zakuli nas inni ale - znacznie częściej - z tych, które sami sobie założyliśmy.,,


 Wyjątkowy prezent od Richarda Paula Evansa. Tym razem bestsellerowy autor przypomina,że jeśli nie tracimy wiary, najlepsze lata naszego życia są zawsze przed nami.
 
Poznając  Kimberly Rossi zgłębiamy się w jej świat, całe życie i każdą jej chwilę.

Hotel pod jemiołą to opowieść o stracie matki  Kimberly, gdy  była małą dziewczynką. Matka popełnia samobójstwo przez  depresję. Jest to też książka o rodzinie, miłości i idealnych relacjach ojca z córką.

Jak również o zdradzie, dwukrotnie nieudanych zaręczynach i nieudanym małżeństwie. Kimberly już się prawie poddała, gdy nagle okazuje się, że w szarym życiu może pojawić się promyk nadziei na lepsze jutro. 


W urokliwym Hotelu pod jemiołą Kim na kursie dla pisarzy poznaje Zeke. Kim on jest naprawdę? Jakie ma zamiary wobec naszej bohaterki?

Kimbery Rossi pracuje w salonie samochodowym . Po nieudanych próbach zaręczyn i nieudanym małżeństwie, nie wierzy nikomu ani niczemu, woli żyć samotnie. Czy zostanie pisarką - tak jak marzy?

Na konferencji będzie jej ulubiony pisarz. Czy tylko ze względu na tę konferencję chce tam jechać? Czy są też inne powody?Czy Zeke'a okaże się kimś wyjątkowym dla Kimberly? 

Czy tym razem prawdziwa miłość przetrwa? Jakie powiązanie ma Zeke'a  z jej
z ulubionym pisarzem?
Jak również jest to idealna książka w świątecznym klimacie.
 Jeśli nie znacie żadnej książki tego autora, to czas zapoznać się właśnie z tą powieścią. 

Na pewno ją pokochacie, tak samo jak ja.
Książka jest pełna emocji, prawdziwych uczuć.Idealnie pokazuje miłość dwojga ludzi, jak również miłość rodzicielską. 
Niestety jest też żal i cierpienie .

Styl pisania autora jest bardzo łatwy i przyjemny. Książkę polecam osobom, które chcą poczuć magię świąt i nie zapomnieć o czarze grudniowej nocy Bożego Narodzenia.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące książki niewyjaśnione wątki lub po prostu jesteście jej ciekawi to zapraszam bardzo serdecznie do sięgnięcia po nią

31.12.2018

3 w 1 Stosik , Podsumowanie , Postanowienia

Zimowy stosik - podsumowanie roku 2018 - postanowienia na rok 2019
Hey, dziś chciałabym Wam pokazać zimowo - świąteczne książki, które są dostępne u mnie w domowej biblioteczce. Akurat jest taki czas kiedy można się z nimi zapoznać.  Większą część z nich już znam.


Trylogia Drżenie - Maggie Stiefvater

Drżenie Pierwszy tom bestsellerowej trylogii, utrzymujący się ponad 40 tygodni na liście bestsellerów „New York Timesa”.
Chłód. Grace od lat obserwuje wilki w lesie za domem. Złotooki wilk uważnie jej się przypatruje. Grace wydaje się, że dobrze go zna, ale nie ma pojęcia dlaczego.
Ciepło. Sam ma dwa życia. Zimą jest wilkiem i z ukrycia opiekuje się ukochaną dziewczyną. Latem, jako człowiek, nigdy nie odważył się na rozmowę z Grace. Aż do teraz…
Drżenie. Dla Grace i Sama miłość zawsze była czymś odległym. Jednak gdy się ją spotka, nie można przed nią uciec. Sam musi walczyć, by pozostać człowiekiem. Grace musi walczyć, by mu w tym pomóc. Nawet jeśli oznacza to rozdrapywanie ran z przeszłości, niepewną teraźniejszość i przyszłość, która wydaje się niemożliwa.
Jeśli podobał wam się "Zmierzch", pokochacie "Drżenie"!

Niepokój Drugi tom niezwykłej trylogii. Przyszłość ma to do siebie, że lubi zaskakiwać…
Miłość. Grace i Sam nareszcie mogą być razem, chociaż muszą walczyć o swoje uczucie. Walczyć z przeszłością, o której trudno zapomnieć. Z przyszłością, której trzeba stawić czoła. I z rodzicami Grace, którzy nie rozumieją miłości.

Zmagania. W mieście pojawia się nowy wilk, Cole. Pełna bólu, cierpienia i tajemnic przeszłość sprawia, że zmaga się sam ze sobą: nie chce już nigdy być człowiekiem – woli pozostać wilkiem. Na zawsze.
Niepokój. Przyszłość staje się coraz bardziej niepewna, gdy wydarzenia z przeszłości dają o sobie znać. Czy coś może rozdzielić Grace i Sama? I jaką rolę w życiu bohaterów odegra Cole?

Ukojenie Trzeci tom bestsellerowej powieści Drżenie.
Zbliża się polowanie, czy ktoś uratuje wilki...? Współczesna powieść o wilkołakach? Tak! A w niej nie tylko wielka miłość, ale także pożegnania i śmierć, ból niezrozumienia i niemożność bycia razem. Grace i Sam spotykają się w „Drżeniu”. W „Niepokoju” walczą o to, żeby być razem. W „Ukojeniu” ich życiu zagraża prawdziwe niebezpieczeństwo. Stawka staje się coraz wyższa. Zaczyna się polowanie na wilki… Sam zrobi dla Grace wszystko. Ale czy jeden człowiek i jedna miłość mogą naprawdę zmienić wrogi świat? Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zderzają się ze sobą w jednej chwili – chwili śmierci lub powrotu do życia. Czy bohaterowie naszej sagi wreszcie odnajdą ukojenie?


Kolejne dwie to znajome mi książki: 

Richard Paul Evans ''Hotel pod jemioła'' Nawet w najbardziej szarym życiu może zdarzyć się historia jak z najpiękniejszej powieści.
Kimberly prawie się poddała. Śmierć matki, dwukrotnie zerwane zaręczyny i nieudane małżeństwo sprawiają, że nie wierzy już w szczęście. Pozwala sobie tylko na jedno marzenie – pragnie napisać powieść o miłości.
W urokliwym hotelu "Pod Jemiołą" organizowany jest kurs dla początkujących pisarzy. Kim poznaje tam tajemniczego Zeke’a, z którym nawiązuje wyjątkową więź. Taką, jaka zdarza się tylko ludziom, którzy podobnie patrzą na świat.
Czy przypadkowe spotkanie będzie dla Kimberly początkiem wielkich zmian?
Czy do najważniejszej powieści – jej własnego życia – los dopisze szczęśliwe zakończenie?
Hotel pod Jemiołą" to wyjątkowy prezent od Richarda Paula Evansa. Tym razem bestsellerowy autor przypomina, że jeśli nie tracimy wiary, najlepsze lata naszego życia są zawsze przed nami.


 Czas cudów , czyli opowieści pod jemiołą
J.D. Bujak, Carla Mori, Joanna Jax, Joanna Pypłacz, Małgorzata Falkowska, Diane Rose, Patrycja May, Anna H. Niemczynow, Łucja Wilewska
Podaruj najbliższym historie, które niczym zapach świątecznego piernika magicznie wypełnią wasze serca... Zbiór dziesięciu ciepłych opowieści, których tematyka związana jest ze świętami Bożego Narodzenia. Współautorkami są głównie pisarki reprezentujące szeroko pojętą literaturą obyczajową (Małgorzata Falkowska, Anna Harłukowicz-Nieczynow, Joanna Jax, Patrycja May, Diane Rose, Beata Schoenmakers, Łucja Wilewska), ale także pisarki kojarzone dotąd z literaturą grozy, które zaprezentują swą twórczość w nowej odsłonie (Joanna Dorota Bujak, Carla Mori, Joanna Pypłacz). Te czasem zabawne, czasem nostalgiczne historie pokazują z różnych perspektyw i w odmiennych stylistykach magię towarzyszącą świętom. Choć nie zawsze są one pasmem jedynie szczęśliwych chwil, z pewnością jest to czas cudów, kiedy wszystko może się odmienić.


Zimowe serce Belinda Jones  Wyobraź sobie, że budzisz się w śnieżnej kuli... 
Właśnie tak czuje się dziennikarka Krista po przyjeździe do Quebec, gdzie ma zrobić reportaż o Zimowym Karnawale.
Zimne dotychczas serce Kristy mimo dziesięciostopniowego mrozu zaczyna powoli topnieć, kiedy odkrywa zaczarowany świat pełen lodowych pałaców, psich zaprzęgów i smakołyków z syropem klonowym. I w końcu spotyka Jacques'a – mężczyznę równie przystojnego i szorstkiego, co tajemniczego... Obydwoje dzielą sekret, który mógłby ich połączyć na zawsze. Jednak czy uda im się znaleźć sposób, żeby skruszyć lód serc i rozgrzać tę zimową krainę?


Dwanaście niedokończonych snów Natasza Socha Zimowy wieczór jest senny, magiczny i pełen cudów. Jak życie…
Momo ma dwadzieścia osiem lat i żyje w gorsecie własnych ograniczeń. Nie pije kawy, nie patrzy ludziom w oczy, nie kupuje kolorowych ubrań, boi się podróżować. Ma za sobą nieudane małżeństwo i skomplikowane relacje z ojcem. Jej światem jest sztuka – Momo projektuje biżuterię i meble z recyklingu.
I wtedy pojawiają się sny. Są jak pomost łączący noc z dniem. Próbują jej coś powiedzieć, kłują palcem, puszczają oko. Stają się pośrednikiem między Momo a prawdziwym światem, który ją otacza. Wyznaczają jej kolejne zadania, które musi wypełniać, żeby pójść dalej. Czas kończy się wkrótce...
Kim jest osoba, na którą podświadomie czeka?

Dwie ostatnie postaram się przeczytać i wszystko Wam ładnie opisać na blogu. Które z pozycji książkowych znacie lub macie w planach poznać? Macie jakieś gotowe stosiki na nowy rok?

A teraz mam coś dla Was, co może Was zaskoczyć. Nigdy nie próbowałam robić podsumowania roku wraz ze stosikiem, ale wydaje się to być ciekawym połączeniem.
Rok 2018 był rokiem zmian na blogu. Powstały zakładki, które nie są ukończone, bo zabrakło mi i weny i czasu. Moja wina, ale postaram sie nad tym popracować. Chcę ten blog tworzyć nie tylko dla siebie, ale oczywiście też dla Was. 

Ilość przeczytanych książek: 17 - oj Justyna źle, bardzo źle czas to naprawić
Ilość stron: 5280

Książka przeczytana w najkrótszym czasie: 
 Richard Paul Evans ''Ścieżki Nadziei'': 1 dzień



Najlepsze Książki Roku 2018:

Polskie
Agnieszka Lis ''Jutro będzie normalnie ''
Agnieszka Lis ''Samotność we dwoje''
Anna Bellon ''Zaufaj mi''
Marta Osa ''Róża Bratki i wariatki''


Zagraniczne:

Richard Paul Evans ''Hotel pod jemioła''
Hannah Shah ''Niewierna córka''


Zaskoczenie Roku 2018:


Agata Adamska ''Łowca Czterach żywiołów ''

Statystyki do 2018 roku

Ilość postów w roku 2018: 12

Ilość odwiedzin na blogu:
-Liczba wyświetleń dzisiaj: 53
-Liczba wyświetleń wczoraj: 71
-Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu: 1904
-Łączna liczba wyświetleń: 126 856

Ilość komentarzy: 87
Ilość polubień: 1213

Najczęściej komentowany  i  odwiedzany post:

.
Komentarzy: 19
Odwiedzin: 321

Postanowienia na rok 2019

Wiem, że ten wpis może Was zaskoczyć - 3 w 1. Zawsze to były osobne . Ale na ten post to coś nowego... więc mam nadzieje że się Wam spodoba.
A teraz czas na zmiany, na nowy rok i czas Wam je przedstawić.
P.S. Wiem, w roku 2018 byłam tu mało aktywna, ale to się zmieni.

1 . Aktywność na Facebooku i Blogu.
2. Zdobycie nowych współprac, więc proszę wydawnictwa i autorów o zgłaszanie się. Jestem otwarta na propozycje książkowe, wywiady, tematy książkowe. 
3. Więcej czytać - bo w roku 2018 trochę to zaniedbałam, ale to się zmieni.
4. Własne zdjęcia w postach do recenzji i nie tylko (wyjątek - gdy nie będę miała danej książki w swojej biblioteczce. 

5.Planować kolejne wpisy.
6. Rozkręcić bloga i Facebooka. Proszę Was o wsparcie i pomoc. 
1 komentarz, 1 obserwacja, 1 polubienie na blogu bądź Facebooku jest dla mnie większą satysfakcją i motywacją od Was. Dziękuję za to, że jesteście i czytacie, to co piszę. 

 7. Nadrobić jak największe zaległości.

Szcześlwego Nowego Rok 2019 - czas zabrać się do pracy nad tworzeniem nowego roku i dziękuję autorom i wydawnictwom za zaufanie.
Liczę, że ten wpis wam się spodoba. Pierwszy raz połączyłam tyle wątków w jeden post.
Pozdrawiam serdecznie Nadine - Justyna

23.12.2018

Święta Święta z ....

Najważniejszy czas to ten, który  jest przed nami, ten który możemy dzielić z naszymi bliskimi. Jest on co roku dla nas czymś wyjątkowy. Nasze kochane autorki pozwoliły opublikować mi to jak one spędzają święta. Każde są inne, wyjątkowe. Mam nadzieję, że ta forma Wam się spodoba. Czekamy na opinie. Czas Bożego Narodzenia to magiczny czas, na który co roku czekają wszyscy, czas magii. Kłótnie i złe emocje są odkładane  , wtedy liczy się tylko czas miłości, zrozumienia. Każda autorka opisała to tak cudownie, że nie można się oderwać od lektury… Więc w ten wigilijny wieczór zapraszam. Spędzimy go razem z Sabiną Waszut, Anną Klejzerowicz,Izabelą Frączyk,Anitą Scharmach , Jolantą Kosowską, Mariolą Sternahl



Ważne jest to, co niezmienne 


Odkąd pamiętam święta Bożego Narodzenia były dla mnie czasem magicznym i niezwykle radosnym. W domu, z którego pochodzę pielęgnowało się tradycje i obyczaje. Chyba właśnie ta powtarzalność pewnych czynności, rytuały, które towarzyszą Bożemu Narodzeniu są dla mnie najważniejsze.
Teraz, gdy sama jestem mamą, staram się, aby właśnie w taki sposób zapamiętały ten czas moje dzieci. Pewne rzeczy są niezmienne i takimi powinny pozostać.
Choć tradycyjnie choinkę stroiło się dopiero w wigilijny poranek, my dekorujemy dom już kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Jest to jedna z moich ulubionych, przedświątecznych czynności. Jeżdżę do sklepów, wybieram, zamawiam i sama robię dekoracje. Potem siadam w fotelu i jak dziecko zachwycam się bombkami i stroikami.
W worku z naszymi świątecznymi zwyczajami są też coroczne odwiedziny katowickiego rynku, podziwianie dekoracji na jarmarku i skosztowanie piernika z tamtejszej kawiarni. Udział w „Świątecznej Paczce” to dla nas również ważny element Świąt.
Ponieważ Boże Narodzenie spędzamy najczęściej u moich rodziców, menu wigilijne nie zmieniło się od czasów, gdy sama byłam dzieckiem. Jest zatem zupa rybna z kaszą manną i grzankami, karp z ziemniakami, kapusta z grochem, makówki (czasem makowiec) i oczywiście ulubiony kompot z suszonych owoców. Mój maż wprowadził na nasz wigilijny stół barszcz z uszkami.
Co prawda karp nie pływa już w wannie, ale akurat z tej zmiany wszyscy jesteśmy zadowoleni.
Nietypową tradycją naszego domu, jest dzielenie się opłatkiem dopiero po kolacji wigilijnej. Całkiem niedawno, zbierając materiały do „Rozdroży”, odkryłam, że zwyczaj ten wywodzi się z regionu pszczyńskiego, a właśnie tam moja babcia mieszkała i pracowała podczas wojny. Widocznie, z jakiegoś powodu postanowiła ten obyczaj kultywować.
Wigilijny wieczór jest dla nas czasem bardzo uroczystym. Przygaszone światło, wyłączony telewizor i radio, odświętne ubiory. Obie z mamą staramy się, aby ten jedyny wieczór w roku, był po prostu piękny.
Na Śląsku prezenty pod choinkę przynosi Dzieciątko. Kiedyś dzieci zostawiały dla niego odrobinę cukru na parapecie. Dziś wystarczy, że najmłodsi będą nasłuchiwać dźwięku dzwoneczków.
Prezentów pod choinką jest dużo. Wszyscy się wzajemnie obdarowujemy.
Choć ostatnio tyle się mówi o walce z konsumpcjonizmem, w grudniu daję sobie zezwolenie na drobnę szaleństwa. Uwielbiam przedświąteczną atmosferę. W te dni czerpię przyjemność nawet ze świątecznych piosenek płynących z głośników galerii handlowych.
Z całą pewnością jesteśmy rodziną, która kocha Święta. Zarówno te nieco kiczowate i rozkrzyczane, których pełne są ulice, jaki i spokojne i nieco zadumane w naszym domu. To czas, który budzi we mnie najpiękniejsze wspomnienia, dbam oto, aby moja rodzina również miała ich mnóstwo.

Wesołych Świąt.
Sabina Waszut



W naszym domu święta są tradycją świecką, rodzinną. To jedyna okazja w roku, kiedy możemy spotkać się wszyscy razem, w najbliższym gronie, aby wspólnie próbować wspaniałych wigilijnych potraw, rozmawiać i słuchać dobrej muzyki - nie tylko kolęd, choć te są piękne. Potrawy przygotowujemy z podziałem na role, moją specjalnością jest bigos i sałatka. Nie szalejmy za bardzo, na stole znajdą się jeszcze dwa barszcze – czerwony i grzybowy na kwaśno, z uszkami – poza tym ryby, sery, makowiec, pierniki, pomarańcze i marcepany. Wystarczy, by stworzyć świąteczny nastrój.
Choinka symboliczna, płonący kominek, do tego tradycyjnie prezenty książkowe. Wszyscy dużo czytamy. Zwierzaki świętują razem z nami, a jest ich w naszej rodzinie wiele. Ludzkim głosem mówią zawsze, więc nie oczekujemy od nich tego  wyłącznie o północy. Gdy sypie śnieg – obowiązkowy wieczorny spacer, potem dobra lektura. Magiczny czas, cieszmy się nim. Radosnych Świąt!


Anna Klejzerowicz


Iza: Wiesz co? Właśnie włączył mi się przedświąteczny stres. Zawsze tak mam, że na kilka dni przed świętami zaczynam odczuwać niepokój.

Jagna: Z czym konkretnie?

Iza: Że nie zdążę, w sensie, że przy gotowaniu mi coś nie wyjdzie, że czegoś zapomnę, choć się to nigdy nie zdarzyło, że coś jeszcze w międzyczasie zawalę i że komuś prezent nie siądzie. Starczy?

Jagna: Wcześnie Cię z tym stresem naszło w tym roku :)

Iza: To wszystko przez faceta z warzywniaka, w którym zawsze robię zakupy. Sprezentował mi dziś susz na wigilijny kompot. Wiesz jak ja nie cierpię tego kompotu?! Taki mętny i ciepły…, i te sflaczałe owoce. A fuj!  Aż mnie potelepało na samą myśl.

Jagna: To po co go robisz?

Iza: Bo Zbysiu uwielbia :) A ja uwielbiam zapach tego suszu. To mój ulubiony świąteczny zapach. A ty masz jakiś ulubiony? Z czym najbardziej kojarzą Ci się święta?

Jagna: Z czym najbardziej kojarzą mi się święta? Ha! Trudne pytanie, ale podejrzewam, że nie będę oryginalna, jeśli powiem, że ze świątecznym jedzeniem. Od najmłodszych lat miałam tak, że gdy tylko napłynęły pierwsze zapachy bigosu, to pchałam się do kuchni i nie dawałam się mamie ścierą przepędzić. Kulminacyjnym punktem kuchennej okupacji było oczywiście wylizywanie łopatek od miksera z kremu, który mama szykowała do wigilijnego tortu makowego. Czasy były, jakie były, słodyczy jak na lekarstwo, więc trudno się specjalnie dziwić 😀

Jednak nie to było najważniejsze. Najważniejsze na świecie były wigilijne pierogi z kapustą. Kiedyś z kuzynem (a mieliśmy może po 10 lat) zrobiliśmy zawody, które z nas zje ich więcej. Gdzieś po piętnastym straciliśmy rachubę, po czym ja opadłam na krzesło i myślałam, że zaraz pęknę, a on spokojnie zaatakował śledzie. Konsumował dłuższy czas, po czym nagle zzieleniał i poleciał truchtem do łazienki. W pewnym sensie można powiedzieć, że wygrałam, bo kuzyna z konkursu wykluczył niedozwolony doping w postaci śledzi 😀

Iza: Nie no, takich jazd to u mnie nie było :) Ale generalnie pierwsze skojarzenie to karp po żydowsku. Mniej więcej w co drugiej mojej książce bohaterka przyrządza go na Wigilię. No i oczywiście barszcz z uszkami, choć barszcz sam w sobie na naszym stole gości dość często, ale komu by się chciało lepić uszka w lipcu? Choć jestem osobą zapobiegliwą i już w wakacje obmyślam, co komu kupić pod choinkę  :) A tak na marginesie, kiedy przestałaś wierzyć w Mikołaja?

Jagna: Ty wiesz? Dokładnie nie pamiętam, więc to musiało być wcześnie. Mam w głowie jedynie taką migawkę, że tuż przed Wigilią zadzwonił telefon. Pamiętam go. Taki żółciutki i oczywiście z tarczą :) Mama mnie zawołała mówiąc, że Mikołaj dzwoni. I w telefonie rozległ się tubalny głos, którego się tak przestraszyłam, że mało w gatki ze strachu nie narobiłam. W ten sposób sąsiad (o czym dowiedziałam się długi czas po tej rozmowie) zapisał mi się w głowie traumą telefoniczną 😀

A jak było u Ciebie? Ej, a tak mi się skojarzyło, w Krakowie to pod choinkę Aniołek prezenty przynosi?

Iza: Ja zawsze zaliczałam się do tych łatwowiernych i naiwnych, więc wierzyłam dość długo. Nie pomogły nawet sensacyjne doniesienia od koleżanek, przedwcześnie uświadomionych przez starsze rodzeństwo. Ja wiedziałam swoje i z wypiekami na twarzy co roku układałam na parapecie list i grzecznie czekałam na prezenty. Do myślenia dało mi dopiero pewne zdarzenie u mojego kolegi, którego pewnej nocy z piątego na szóstego grudnia obudziły przekleństwa i hałas. Jak się okazało, przed snem nie odstawił tornistra na miejsce, a jego ojciec idąc po omacku z prezentami, potknął się o tornister i jak długi runął na podłogę. Przy okazji facet złamał sobie rękę i zmiażdżył część prezentów. Tak więc następnego roku postanowiłam sprawdzić, co jest grane z tym Mikołajem i nic nikomu nie mówiąc napisałam list i jak zwykle położyłam go na parapecie. Zazwyczaj znikał po kilku godzinach, tym razem leżał kilka dni. Znikł dopiero wtedy, gdy mama wyraziła swoje „zaniepokojenie” i zapytała czy napisałam już list. Powiedziałam, że list leży i czeka od tygodnia. No i cała   sprawa się rypła, bo list wyparował w pół godziny :) Później wystarczyło już tylko sprawdzić szafki.

A w temacie Aniołka, to niby kto ma przynosić prezenty pod choinkę? Mikołaj przychodzi 6 grudnia, więc to nie może być w kółko jeden i ten sam gość.  Choć z dwojga złego zawsze to lepsze niż jakiś Gwiazdor :)

Skoro już jesteśmy przy świątecznych regionalizmach, to jaką w Warszawie jada się zupę w Wigilię? Dasz krótki przepis?

Jagna: W Warszawie trwa odwieczna walka czerwonego barszczu i grzybowej :) U nas w domu rozwiązało się sprawę tak, że w Wigilię podajemy jedno i drugie. Czerwony barszcz oczywiście z uszkami a grzybową z makaronem. Barszcz jak barszcz, ale grzybowa musi być esencjonalna i czarna jak smoła. Już od sezonu grzybowego zbieramy na nią tzw. „smak”. Oznacza to po prostu tyle, że po każdych gotowanych grzybach koncentruje się pozostały wywar i mrozi. W przeddzień Wigilii się te wszystkie zapasy wyciąga, wrzuca do gara, dolewa wody, dodaje przemysłowe ilości suszonych grzybów oraz cebulę i dość długo gotuje. I to właściwie, po pierogach, jest moją ulubioną potrawą. Co nie znaczy, że gardzę barszczem z uszkami 😀

Chociaż i tak najważniejsze są prezenty i w cywilizowanych miejscach przynosi je Mikołaj, a nie żaden Aniołek 😀

A pamiętasz swój prezent marzeń? Taki, że aż Cię zatkało wrażenia? U mnie to był chomik, konspiracyjnie przechowywany u sąsiadów. Myślałam, że się posikam z radości jak znalazłam go pod choinką. Autentycznie zatkało mnie z radości. Mojego kota też 😀

Iza: To były narty, ale przy tej okazji zatkało mnie na dłużej z innego powodu… Miałam wtedy może 3-4 lata, gdy przyszedł do mnie św. Mikołaj z obstawą w postaci diabła i anioła. Mikołaj był prawdziwy. Biskup jak trzeba, nie jakiś pajac z koncernu. Anioł był cudowny, miał prawdziwe skrzydła i blond włosy, ale najlepszy z tej trójki był diabeł.  Na rogach miał mrugające czerwone lampki. Cały czas chodził po przedpokoju. Jedną ręką kręcił młynki ogonem, drugą potrząsał brzęczącym łańcuchem.  Dałabym głowę, że miał nawet kopyta! Tak mnie zamurowało z wrażenia, że wypuściłam powietrze dopiero jak wyszli. Po latach dowiedziałam się, że byli to aktorzy z teatru Bagatela, zatem pełna profeska.  Dorosły by się nabrał :) Pamiętam tego diabła, wymarzone narty, które wtedy dostałam i konsternację Mikołaja, jak na jego standardowe pytanie, czy byłam grzeczna, uczciwie powiedziałam, że nie za bardzo, i że nadal obgryzam paznokcie :)

Drugim, niestety już nie tak miłym, wspomnieniem pozostaje w mej pamięci widok prezentów pod choinką w Wigilię, w stanie wojennym. Mama stanęła wtedy na głowie i skądś wytrzasnęła prezenty, ale nie miała ich w co zapakować, więc zapakowała wszystko w wymięty szary papier i w gazety.  Może właśnie dlatego teraz godzinami ślęczę przy pakowaniu prezentów, choć dziś najlepiej kupić ozdobne torby i załatwić sprawę w kilka minut.  Ciekawe, jak u Was? Papier czy ozdobna torebka? Łatwizna, czy męka dla bliżej nieokreślonej idei? 😀

P.S. Jakoś strawię tę aluzję, w tym słabo zawoalowaną dyskredytację Krakowa oraz Aniołka. W końcu idą Święta i należy być dobrym dla bliźnich. Na szczęście nie przychodzi do nas Dziadek Mróz i z tego należy się cieszyć

Jagna: Tu się zgadzam. Dziadek Mróz niech w Rosji siedzi 😉 A z tym pakowaniem prezentów to różnie u mnie bywa.  Z natury jestem estetką i lubię rzeczy ładne, ale przed świętami jest tyle do roboty, że czasami ratuję się torbami. Gazet w każdym razie, jak żywo, nie pamiętam

Poza tym wyznaję zasadę, że wstążeczka zawsze ratuje sytuację. W zeszłym roku się zawzięłam na piękne pakowanie. Spędziłam nad tym parę godzin, ale efekt był imponujący: ładny papier, piękne wstążki i nawet gałązki choinkowe. Normalnie żałuję, że zdjęć nie porobiłam :)

A jak już tak temat choinki wypłynął, to muszę Ci powiedzieć, że absolutnie nie uznaję sztucznej. I nawet nie o wygląd chodzi, tylko o ten zapach. Jeśli w domu nie pachnie choinką, to tak, jakby świąt nie było. I pewnie sobie naiwnie teraz pomyślałaś, że skoro jestem zamiłowaną estetką, to i moja choinka się elegancko prezentuje. Otóż nic bardziej błędnego. Moja choinka to totalny bazar obwieszony bagażem sentymentalnym 😀

Czego tu nie ma! Koślawe łańcuchy z kolorowego papieru produkowane przez kolejne pokolenia dzieci, zabawki choinkowe rodem z PRL-u i nawet papierowy paw, którego z pomocą mamy skleiłam, gdy miałam z pięć lat. Jest tak obleśny, że przez całe święta toczymy z mężem wojnę. Ja pawia montuję na samym froncie a Piotrek po cichu go wrzuca na tył choinki. No to ja go znów na widok wystawiam. I tak przez całe święta aż do dnia rozebrania choinki, gdy ów koszmarny paw ląduje na kolejny rok w kartonie z bombkami 😀

Niech zgadnę! U Ciebie jest elegancko i choinka posiada konkretny zestaw kolorystyczny, zgadłam? :)

Iza: Niezupełnie. Posiada kilka zestawów kolorystycznych :) Co roku kto inny decyduje w jakim kolorze lub zestawie kolorystycznym ubrana będzie choinka, więc co roku jest inaczej. Odnośnie samej choinki, to niestety ostatnimi laty mamy sztuczną. Po pierwsze, od wielu lat wyjeżdżamy na narty już w pierwszym dniu świąt, więc zawsze po powrocie do domu już w styczniu, zastawaliśmy zasuszonego drapaka. Swoje dołożyły również zwierzęta. Psu tak pachniało ogrodem i lasem, że nieraz potrafił się zapomnieć i centralnie choinkę obsikać, ale to jeszcze pół biedy. Najbardziej w kość dają koty. Szajbie kilka razy zdarzyło się choinkę przewrócić, bo się na nią wdrapała. Wprawdzie ostatnio na zimę tyje i przybiera formę kulistą, więc już nie za bardzo jej się chce latać po drzewach, ale kto ją tam wie. Natomiast Kapsel, na widok choinki i ozdób, dostaje kompletnego świra. Przy nim żadna choinka by nie przeżyła, gdyby moja córka nie doznała olśnienia, że koty nie lubią zapachu cytrusów. Ususzyłam zatem w piekarniku plastry pomarańczy i udekorowaliśmy nimi choinkę. Patent zadziałał, bo koty obraziły się na amen i nawet do niej nie podeszły, więc w tym roku znów będzie u nas cytrusowe drzewko :)

Pomału będę już kończyć, bo kuchnia mnie wzywa i trzeba ruszyć do garów,  Wam oraz wszystkim naszym wspaniałym czytelnikom i sympatykom złożyć życzenia zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.

ZRODŁO
http://swiezonapisane.pl/swieta-swieta/?fbclid=IwAR2ztCczd7MfotbihOXqHmnjYI2xtZLhR6Rdg65nuz5Z0Shgb3PUPn1RgMY

Izabela Frączyk

Jest to świąteczny felieton udostepniony za zgodą Autorki


Kiedy byłam dzieckiem Wigilię Świąt Bożego Narodzenia obchodziło się w domu rodzinnym mojego Taty.  Babcia, Dziadek i my, nasza czwórka, rodzice, brat i ja. Magia Świąt w oczach dziecka…  W kominku iskrzył się ogień a za oknami sypał śnieg. Choinka ubrana w ususzone plasterki cytryny, pierniki i kolorowe wstążki. Cała pokryta włosem anielskim, wspaniale błyszczała.  Stół pokryty wymaglowanym, śnieżnobiałym obrusem przystrojony był stroikiem, na środku którego znajdowała się świeca. Siedem talerzy z porcelanowej zastawy Babci, przykrytych było haftowanymi przez Babcię Ulę chusteczkami. Obok nakrycia błyszczały wypolerowane sztućce.
W niewielkim domu dominował zapach zupy grzybowej… Całymi swoimi zmysłami chłonęłam tę chwilę. Ciepło kominka, widok choinki i zapach zupy.
Od tego czasu minęło wiele lat. Nie ma już z nami ani Babci ani Dziadka, ani też mojego Brata, jednak zawsze są wspomnienia.  Teraz, kiedy z moim mężem, dziećmi, rodzicami moimi jak i rodzicami mojego męża siedzimy przy Wigilijnym Stole w naszym domu, wymieniamy imię mojego brata. Żyje we wspomnieniach, w naszych sercach. Moja córka kiedyś zapytała mnie, dlaczego stawiamy dodatkowe nakrycie. Wyjaśniłam jej, że to dla zbłąkanego wędrowca, choć dawniej wolne miejsce było zostawiane dla zmarłych. A ja mocno wierzę, że tą zbłąkaną duszą może być mój brat. Może patrzy na nas i cieszy się, że choć na chwilę może być z nami.
Dużo pracy wkładam w ustrojenie stołu. Staram się odtworzyć ten stół z domu dziadków. Oczywiście nie mam tak pięknie haftowanych chusteczek, w ich miejsce stawiam porcelanowe aniołki, które są „trzymadłem” do serwetek. W moim domu są to jednorazowe chusteczki z akcentem świątecznym. Zastawa też nie jest babcina, ale kiedy wybierałam swoją w sklepie, starałam się dobrać taką, która najbardziej ją przypominała.
Po przełamaniu się opłatkiem i spożyciu wigilijnej wieczerzy, dzieci zacierają ręce do otwierania prezentów, które już czekają ułożone pod choinką. Uśmiech ciśnie się na usta na samo wspomnienie. Czasami staranne rozpakowywanie, czasem rwanie papierów i ten zachwyt (szczególnie u młodszych dzieci), serce robi zdjęcie i zatrzymuje tę chwilę na zawsze. Wspólne śpiewanie kolęd, Ci bardziej uzdolnieni niekiedy solo, jeszcze inni zachęceni przez rodzinę, biorą w ręce instrumenty i tak w naszym domu rozbrzmiewają skrzypce, gitara a i cymbałkom się czasem poszczęści.
To magiczne chwile, pełne wiary na lepsze jutro. I tak jak kiedyś sama chłonęłam wigilijny czar, teraz widzę z jakim przejęciem na tę chwilę czekają moje dzieci. Mimo upływu czasu, dzieci nie siedzą przed komputerami a ich telefony komórkowe głęboko schowane są do szuflady czekając na swój czas. Tak jak kiedyś ja ze swoją mamą, tak teraz moje dzieci ze mną pieką ciasteczka, dbają o ład i porządek w swoich pokojach. Razem stroimy drzewko, razem wypisujemy kartki swoim bliskim.  Razem też dbamy o bezdomne zwierzęta i to nie tylko w okresie Bożonarodzeniowym. W tym roku szyłyśmy nakrycia na poduchy do kocich domków. Już są nimi ładnie obłożone, a kocie istoty, już zagrzewają na nich miejsca.
Korzystając z okazji chciałabym złożyć życzenia Państwu zdrowych, wesołych Świat Bożego Narodzenia, dużo empatii i uśmiechu. Zadbajmy o to, aby sąsiad obok miał z kim podzielić się opłatkiem. Tylu wokół samotnych ludzi…
Wesołych Świąt
 Anita Scharmach


Od wielu już lat moje Święta rozpoczynają się w pewnym sensie z pierwszą niedzielą Adwentu, kiedy w oknach rozświetlają się łuki adwentowe, choinki kuszą w ogrodach różnobarwnymi lampkami, a w wielu miejscach w Dreźnie rozpoczynają się Jarmarki Bożonarodzeniowe. Wszyscy zaczynają życzyć sobie wszystkiego najlepszego na każdą kolejną niedzielę Adwentu.  Jarmarków jest kilka. Zależnie od nastroju można odwiedzić Striezelmarkt, Jarmark Augusta, Jarmark Średniowieczny, Jarmark Romantyczny… Zewsząd dobiegają kolędy, w powietrzu unosi się zapach prażonych orzechów i karmelu, pierników i grzanego wina… Stragany kuszą szklanymi aniołkami, kolorowymi gwiazdami, olbrzymimi bombkami, bożonarodzeniowymi piramidami z drewna… Tysiące świateł, setki barw, zapach świec i kadzidełek, unosząca się w powietrzu radość.  W Saksonii radość oczekiwania jest bardzo ważna. Dla prawdziwych Saksończyków ten okres przedświąteczny jest najważniejszy. Na Starym Mieście koncertują szkolne chóry, w kościołach rozbrzmiewają pieśni bożonarodzeniowe, wszędzie królują olbrzymie choinki. Nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszechobecna staje się życzliwość i radość. Rozpoczyna się Bescherung, okres
podziękowań i bożonarodzeniowego obdarowywania. Piernikowe serduszka, własnoręcznie zrobione kartki świąteczne, domowe ciasteczka, pudełeczka, serwetki, drewniane aniołki, listy bożonarodzeniowe… Każda z tych rzeczy to mnóstwo ciepła, serca i wzruszeń.  Tak jest w Adwencie. Adwent spędzamy w Dreźnie. Na Święta jedziemy zawsze do Polski. Nie wyobrażam sobie inaczej. Niestraszne są nam kilometrami ciągnące się korki na autostradzie. Polacy z całej Europy, podobnie jak my, ciągną na Święta do ojczyzny. W tym roku jechaliśmy w strumieniach ulewnego deszczu. Deszcz rozmazywał światła samochodów. Wydawało się, jakby ciągnęła się przed nami niekończąca się czerwona wstęga  złożona z  setek samochodowych świateł. Do
rodzinnego Wrocławia dotarliśmy po wielu godzinach.  My spędzamy Święta tradycyjnie. W gronie rodzinny i przyjaciół, z choinką, z tradycyjną wigilią, z dwunastoma potrawami, z dodatkowym nakryciem na wigilijnym stole, z modlitwą, życzeniami, kolędami i pasterką, z prezentami pod choinką… Nie zapominamy też o naszych zwierzętach.  Czas nagle zwalnia, życie przestaje pędzić, w powietrzu unosi się zapach pierników i choinki, wokół jest ciepło od miłości, a my czujemy się szczęśliwi jak dzieci, czekając na Nowonarodzonego Jezusa.Życzę Wam kawałka nieba, które przyniesie Nowonarodzony Jezus.



Jolanta Kosowska


Święta Bożego Narodzenia



Cały rok czekamy na ten dzień,  kiedy do naszych drzwi nareszcie  puka Mikołaj. Wtedy już wiemy:  to już, już się zaczyna.  To właśnie od tej chwili każdy dzień wypełniony jest setkami kartek z życzeniami świątecznymi, a więc i setkami podpisów, bo przecież każda kartka do naszych partnerów handlowych oraz Klientów musi być własnoręcznie podpisana. Do tego  dochodzi pakowanie setek kalendarzy, dostarczanie ich na pocztę, kolejki i przerażone oczy Pani w okienku, która musi to wszystko przyjąć , zarejestrować i zadbać aby trafiło do adresatów. Jak widzicie w naszej Manufakturze w tym wyjątkowym okresie przedświątecznym praca wre jak w ulu a my czujemy się jakbyśmy byli małymi pomocnikami Świętego Mikołaja. Tyle prezentów trzeba przygotować, spakować i wysłać. Tyle serc trzeba uradować! A kiedy wszystko już wysłane i do Manufaktury nareszcie znowu powraca porządek i codzienna praca biurowa, wtedy czas dla rodziny.
Rodzina to wartość najwyższa jaką dane nam było od życia dostać a doświadczamy tego najbardziej podczas Świąt Bożego Narodzenia. Nasze dzieci wyniosły z domu tradycję, umiłowanie do zwyczajów wspólnego świętowania i co najważniejsze wiarę w cuda bożonarodzeniowe. Bo uwierzcie mi cuda istnieją.  Doświadczamy ich każdego dnia, i to niekoniecznie tylko w Święta. Jak zwykła mawiać moja Śp. Babcia: „Niech te święta trwają przez cały rok”. Dobrze wiedziała o czym mówi.
A teraz przejdę może już do całej organizacji naszych świąt i otaczającej je atmosfery. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w tym okresie czuję to wyjątkowe bicie  serca, przepełnionego ogromną  ilością szczęścia, którą trudno ująć w kilka słów. W tym miejscu należałoby rozpocząć pisanie epopei. No dobrze, ale pomimo tej wyjątkowej aury muszę funkcjonować i wszystko zorganizować. Ale i ja ( nie tylko Święty Mikołaj ) mam wspaniałych pomocników i wszystko funkcjonuje jak  w starym, dobrym szwajcarskim zegarku.
Mniej więcej tydzień przed Wigilią Claus Senior oraz Claus Junior jadą po choinkę. Żywą. Jakżeby inaczej. Dom na Święta musi pachnieć „żywą”, „świeżą” sosną lub jodłą.  Inaczej cały czar pryska. Co roku z niecierpliwością czekam na ich powrót i co roku ( jeszcze się nigdy nie zawiodłam ) choinka jest jeszcze ładniejsza od poprzedniej. Nie wiem jak to działa ale działa. Do 23.12. drzewko stoi grzecznie na balkonie i czeka. Dzień przed Wigilią kiedy mama  przygotowuje 12 dań, albo i więcej,  na uroczystą kolację wigilijną, tata z synami zajmują się ustawieniem choinki w salonie i zamontowaniem  na niej światełek.
Nasze ozdoby choinkowe zbieramy od lat do skrzyń i do tej pory zrobiła się z tego bardzo oryginalna kolekcja, co roku wzbogacana o kolejne niezwykłe banieczki, zawieszki i takie tam różne drobiazgi 😊.

W tych skrzyniach znajdziecie aniołki i łańcuchy robione jeszcze własnoręcznie przez nasze dzieci, imbirowo – goździkowe  serce ze szkolnego kiermaszu świątecznego, szklane mikołaje, sarenki, krasnale, pajacyki, grajka ze skrzypcami, szklany bucik kopciuszka i szklane banieczki w różnych kolorach, anioły w różnej postaci, to jest: szklane, słomiane, dziergane na szydełku, porcelanowe i … papierowe, tak to te robione przez nasze dzieci w szkole. 
Ileż wspomnień związanych jest z tymi ozdobami, z każdą zawieszaną banieczką. Ubieranie drzewka trwa wiele godzin, choinka ma zawsze powyżej 3 metrów i zapełnienie jej ozdobami trwa wiele godzin. Później lameta, łańcuchy i nareszcie jest gotowa. Wtedy, to już cały dom pachnie świerkiem lub jodłą. Jeszcze szopka postawiona pod jedną z dolnych gałązek i anioł z pięknymi skrzydłami jako szpic.
Rozpoczyna się wielogodzinne oglądanie przystrojonej choinki a  salon nabiera zupełnie  innego klimatu. Tak jest co roku. Na to czekamy cały rok. I jest. Nareszcie jest. Ubrana, świecąca, pachnąca i pięknie przystrojona: świąteczna choinka.
Jak zwykle, wyjątkowo piękna i niepowtarzalna.
W międzyczasie w kuchni powstają pyszne tradycyjne dania: barszczyk z uszkami, pierogi z kapustą, kapusta z grzybami, karp w galarecie,  pstrąg w sosie miodowo-żurawinowym, sos grzybowy, kutia, sałatka jarzynowa, kilka rodzajów śledzi, ryba po grecku, buraczki z chrzanem i  chrzan ze śmietanką. Nie może zabraknąć pierników, makowców i serniczków z rodzynkami.
Kiedy zaczyna się robić ciemno, wszyscy już wypatrują pierwszej gwiazdki i wtedy siadamy do odświętnie przystrojonego stołu. Wedle starej tradycji polskiej przy stole wigilijnym nie może zabraknąć miejsca dla niespodziewanego gościa oraz sianka pod obrusem.
Kolację wigilijną rozpoczynamy tradycyjnym podzieleniem się opłatkiem i złożeniem sobie życzeń, które poprzedzone jest czytaniem Biblii. Na stole, na samym środku biała świeca adwentowa przypomina nam o wyjątkowości tego momentu, tej chwili, a Pan Jezus w żłóbeczku na sianie, symbolizuje każdego człowieka, który w tym dniu nie miał takiego szczęścia jak my, i nie dane mu będzie cieszyć się kolacją wigilijną. Solidaryzujmy się z takimi osobami, zauważmy je i podarujmy im chwile szczęścia i chwile miłości. Zastanówmy się, czy w naszym życiu jest chociaż jedna taka osoba, której moglibyśmy  pomóc?
W tym dniu wszystko jest wyjątkowe i tak samo wyjątkowo smakuje barszczyk wigilijny z uszkami i grzybami. Tego smaku, tego zapachu nie uzyskamy w  żaden inny dzień roku. Równie wyjątkowo smakują wszystkie kolejne potrawy.
W ten wieczór przepełniony dźwiękami kolęd, zapachem grzybów, ciast i pieczonej ryby czas płynie szybko, a dzieci co chwilę spoglądają w kierunku choinki, pod którą gwiazdor dla każdego z nas zostawił miły prezent.
I teraz wszyscy przenoszą się w inne miejsce, bliżej choinki. Co roku wybieramy inną osobę do rozdawania prezentów i co roku, mamy wspaniałą zabawę, ponieważ po rozdaniu, każdy musi otworzyć swój prezent i pokazać innym.
W domu unosi się atmosfera ciepła rodzinnego, radości, spokoju i szczęścia. Wspólnie spędzany czas przeplatany jest spożywaniem pysznych posiłków, tak starannie przecież wcześniej przygotowywanych, wspomnieniami o tych, którzy już od nas odeszli, wspomnieniami ciekawych momentów z całego roku, śmiechem i  radością. To czas wyjątkowy, który otwiera nas na innych ludzi, otwiera nasze serca na  ich problemy.  Postarajmy się aby taki wyjątkowy piękny dzień miłości był każdego dnia.


Mariola Sternahl - MST - www.emeste.eu