16.03.2014

#37 Recenzja: Szklany tron


Tytuł: Szklany Tron
Autor: Sarah J. Maas

Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 6/10

Często idealny wygląd i urok osobisty to tylko przykrywka. Pod nieskazitelną skórą, błękitnymi oczami kryje się tajemnicza przeszłość i zabójcze zamiary. Sarah J. Msaas wykreowała nieprzeciętną postać, która jest właśnie pięknością, maskującą swoje prawdziwe „ja”.

Sławna zabójczyni, Celaena Sardothien, w wieku siedemnastu lat trafia do kopalni soli w Endorvien. Koniec jej pracy nastałby wraz z jej śmiercią, lecz książę Adarlanu, Dorian, oferuje dziewczynie wolność. Celaena musi jednak przez cztery lata służyć królowi krainy i likwidować wrogów królestwa. Lecz w umowie jest haczyk. Młoda kobieta musi przejść przez trzynaście Prób, które zadecydują, czy nadaje się na Obrońcę. Pod opieką królewskiego gwardzisty, Chaola, kandydatka szlifuje swoje zdolności. Jednak treningi zostają zakłócone, gdyż uczestnicy turnieju zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Niebezpieczeństwo czyha także na Celaenę, która już nie jest niezwyciężoną zabójczynią…

Początki nie były udane. Nudne dialogi, wiele się nie działo, a akcja stała w miejscu. Dopiero po setnej stronie powieści pisarka rozwinęła poszczególne wątki, a całość nabrała tempa. Bardzo podobały mi się Próby oraz ich opisy. Mogłam bez problemu wyobrazić sobie, jak uczestnicy walczyli o wpływy na dworze. Jednak z każdym kolejnym zadaniem autorka omijała ich szczegółowe przedstawienie, a wręcz tylko o nich wspominała. Główny wątek został zepchnięty na drugi plan i już praktycznie do końca nie został podjęty.

Historia opisana w książce jest prosta i niestety przewidywalna. Szczególnie zakończenie, które nie było odkrywcze. To po prostu musiało się stać. Lecz prostota nie jest zła, gdyż „Szklany Tron” czyta się szybko i przyjemnie, choć wychwyciłam nieco wad. Objętość powieści jest miejscami sztucznie napompowana. Uważam, że wydarzenia z życia Celaeny można było zawrzeć w mniejszej liczbie stron, gdyż niektóre opisy i rozmowy nie wprowadzały niczego nowego.

Częściowo winę mogę zrzucić na występujący w „Szklanym Tronie” trójkącik miłosny. Fani wątków romantycznych nie będą zawiedzeni, a osoby, które nie są pozytywnie nastawione do takich tematów, nie odłożą szybko tej powieści. Pisarka potrafi zgrabnie wpleść uczucia postaci w fabułę. Niestety bohaterowie byli nieco sztuczni, co dodawało niepotrzebnej słodkości. Może gdyby zachowywali się bardziej naturalnie, to wątek miłosny nabrałby jeszcze większych rumieńców.

Główna bohaterka nie jest niemądrą pannicą, która jest zapatrzona w swego lubego. Często w książkach młodzieżowych można zauważyć zmianę w zachowaniu dziewczyny, która trafia na dwór królewski. Jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki zmienia się w ułożoną damę, choć wcześniej nigdy nie zachowywała się należycie. Celaena za to jest mało wychowana i pyskata, dzięki czemu nie zawsze udaje jej się pohamować. Nie straciła swojego charakterku, za co jestem wdzięczna autorce. Lecz żeby nie było za kolorowo, to nie mam pojęcia, jakim cudem Celaena zdołała nauczyć się czytać, pisać, grać na fortepianie i posługiwać się niemalże każdą bronią w zaledwie dziesięć lat. Fizycznie jest to niemożliwe i widać niestety, że Sarah J. Maas dała się porwać fantazji. Nikt idealny nie jest, a więc i zabójczyni mogłaby być bardziej ludzka.

Jednakże męscy bohaterowie to już inna sprawa. Chaol oraz Dorian. Dwa przeciwieństwa, lecz niestety obaj są do bólu nierealni. Dorian jako następca tronu jest niesamowicie infantylny i nieodpowiedzialny, a zachowuje się jak niepoprawny podrywacz. Ta postać kompletnie do mnie nie przemówiła. Chaol natomiast był sztywnym i obojętnym bohaterem. Można go było znieść, ale jego bezuczuciowość dawała się we znaki i miałam wrażenie, że Maas nie przyłożyła się do wykreowania tegoż bohatera.

Wiązałam spore nadzieje ze „Szklanym Tronem” i nie zawiodłam się do końca. Jednak liczyłam na coś więcej. Autorka pracowała nad powieścią dziesięć lat, a tego niestety nie widać. Ani mnie ta pozycja ziębi, ani grzeje. Czy sięgnę po kontynuację? Zapewne tak, ale nie oczekuję od kolejnego tomu cudów. Nadal mam jednak nadzieję, że Sarah J. Maas uda się przeskoczyć dość niską poprzeczkę i zdoła mnie czymś jeszcze zaskoczyć.

Recenzja napisana na potrzeby portalu literatura.juventum.pl
Recenzja napisana przez: Zuza B (Gumiguta)