15.04.2014

Recenzja: Zatopione Miasta


Tytuł: Zatopione Miasta
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ocena: 9/10

Powieści antyutopijne powoli zaczynają powtarzać sukces paranormal romance. Nawet najlepsze gatunki po pewnym czasie się nudzą i nie wprowadzają nic nowego do literatury. Coraz trudniej jest natknąć się na oryginalną fabułę i nietuzinkowe postaci. Paolo Bacigalupi jest znanym pisarzem zarówno na świecie, jak i w Polsce, a „Zatopione Miasta” to jego pierwsza powieść dla młodzieży.

Ameryka. Przysłowiowy kolos na glinianych nogach ugina kolana pod naporem wojny i cywilizacji. Stany Zjednoczone zamieniają się w podtopioną strefę walk Zjednoczonego Frontu Patriotów oraz Armii Boga, gdzie cywile są nic nieznaczącymi wyrzutkami, którymi nie należy się przejmować.

W takim świecie żyją Mahlia oraz Mouse, ścierwa wojny wioski Banyan Town. Pod opieką miejscowego lekarza, Mahfouza, próbują sprostać codzienności w miejscu, w którym nikt nikomu nie ufa, a rywalizacja o jedzenie, amunicję i leki jest na porządku dziennym. Pewnego dnia postanawiają uciec z Zatopionych Miast, lecz na bagnach natykają się na rannego półczłowieka – Toola. Hybryda człowieka i zwierzęcia, zaprogramowany morderca daje szansę Mahli i Mouse’owi. Jeśli Mahlia na czas nie przyniesie leków dla poharatanego Toola, może pożegnać się ze swoim przyjacielem. Tonący brzytwy się chwyta, a więc dziewczyna decyduje się pomóc swojemu towarzyszowi niedoli. Koszmar dopiero się zaczyna, a Mahlia nie jest nawet świadoma, że to ona rozpętała piekło…

„Zatopione Miasta” zostały podzielone na dwie części pt. „Ścierwa wojny” oraz „Zatopione Miasta”. W pierwszej z nich dominuje historia Mahli i życia w Banyan Town. W drugiej natomiast autor skupił się na przeżyciach Mouse’a. Przez cały czas Bacigalupi trzyma czytelnika w napięciu i obsypuje go pesymizmem. Pisarz pokazuje nam naszą przyszłość, która nie jest kolorowa i usłana różami. Co chwilę zadaje nam pytania dotyczące naszego człowieczeństwa, czy nie stajemy się gorsi niż zwierzęta. Często odrywałam się od lektury tylko po to, aby sobie na nie odpowiedzieć .

Postacie w „Zatopionych Miastach” są prawdziwe i nie zachowują się jak niedojrzali marzyciele. Znają realia, wiedzą, że aby przetrwać, muszą uciec się nawet do niemoralnych metod. Boją się, często martwią się tylko o siebie, jakiekolwiek pozytywne uczucia już dawno nie istnieją. Pragną tylko jednego – przeżyć. Ci, którzy chodzą z głową w chmurach, szybko opuszczają ten świat, a to wszystko na ich własne życzenie, jakby to powiedziała Mahlia.

Bacigalupi, pisząc powieść dla młodzieży, musiał dostosować język do nastolatków. Nie jestem pewna, czy mu się to udało. Książka nie jest bogata w przekleństwa, lecz słowa, których nie używa się na co dzień, pojawiają się bardzo często. Niektórych może to zrazić, ale uważam, że bez nich powieść straciłaby swój charakter i drapieżność.

Niesamowicie spodobało mi się przedstawienie Zjednoczonego Frontu Patriotów. W armii ZFP większość członków nie przekracza osiemnastki i umiera na polu walki. Przemienieni w nieczułe kreatury ludzie liczą tylko na swoich towarzyszy, zapominają o przeszłości i o swoich bliskich. Młodociani żołnierze, którzy z przymusu ściskają w rękach stare karabiny, to już problem XXI wieku, a Bacigalupi jeszcze go rozwija, tworząc makabryczną baśń, która nigdy nie powinna się spełnić.

„Zatopione Miasta” udowadniają nam to, że jesteśmy odpowiedzialni za świat, w którym żyjemy. Bacigalupi sprawnie operuje językiem i tworzy niesamowitą historię nie tylko dwójki wyrzutków, ale i całego społeczeństwa. Autor nie raz udowodnił, że w przeciągu kilku sekund może odwrócić losy bohaterów. „Zatopione Miasta” dowodzą, że na młodzieżowym rynku wydawniczym nadal trafiają się antyutopijne perełki.

Recenzja napisana na potrzeby portalu literatura.juventum.pl
Recenzja napisana przez: Zuza B (Gumiguta)

Udostępnij ten wpis

13.04.2014

Stosik kwietniowy

Nie dość, że lenistwo mnie dopadło, to jeszcze internety szwankują, a między szkołą i snem ostatnio niewiele mam wolnego czasu. Ale stosik jest, udało mi się uzbierać kilka ciekawych pozycji - nie tylko książkowych :)

W bibliotece wyszukałam dwie powieści:
- "Córka Krwawych" - Anne Bishop - znalezienie pierwszej części tej podobno znakomitej serii, graniczy z cudem, więc tym bardziej jestem zadowolona, że ją znalazłam.
- "Tytus Groan" - Mervyn Peake - bez większego zastanowienia capnęłam tę powieść. Nawet nie wiem, o czym jest ta książka, ale opinie ma niezłe. 

No to teraz od góry:
- "Anielski śpiew" - Adrian Turzański - egzemplarz od autora. Uwielbiam anioły w literaturze, więc jest to dla mnie pozycja obowiązkowa. Już niedługo biorę się za lekturę :)
- "Oślepiający nóż" - Brent Weeeks - czyli jak kupić książkę wartą 50 zł za niecałe 20 zł. Nie dość, że zaoszczędziłam, to jeszcze uwielbiam tegoż autora. Przy tym mam kolejne miejsce, w którym można kupić świetne powieści za resztki w portfelu :)
- "Brudne ulice nieba" - Tad Williams - recenzja już jest na Juventum, a za niedługo pojawi się na blogu. :) I znowu anioły, które podbiły moje serce w pewien sposób (egzemplarz od Juventum.pl).
- "Maus" - Art Spiegelman - tym razem jest to komiks, który narobił wokół siebie niezłego szumu. To historia XX wieku, a przede wszystkim holocaustu, lecz ujęta w nieco inny sposób. Podobno jest to kontrowersyjna, ale niezaprzeczalnie dobra literatura.
Czas na zdobycze z Pyrkonu 2014 w postaci komiksów:
- "Dark Reign The List Avengers" - komiks wciśnięty przez koleżankę :) Zakupu nie żałuję, choć jest to tylko jeden zeszyt.
- "Red Sonja. Unchained" - cóż, jest to 4 tom przygód Red Sonji, lecz kupiłam go ze względu na autora scenariusza komiksu, Petera V. Bretta, którego uwielbiam


Teraz muszę się pochwalić wygraną w konkursie, który organizował sam Peter V. Brett :)

Za namową przyjaciółki wzięłam do ręki klej, nożyczki, pióro, herbatę z cytryną i dwie paczki zapałek. Należało stworzyć jakikolwiek przedmiot z runami z cyklu książek Bretta pt. "Cykl demoniczny". Na szybko zrobiłam runiczny grimoire, który, o dziwo, zajął trzecie miejsce. TUTAJ możecie zobaczyć moje "dzieło".  

A co wygrałam? Tzw. graficzny audiobook "The Daylight War" ("Wojna w blasku dnia"). Może nie byłoby aż takiego szału, gdyby to był zwyczajny audiobook. Natomiast ten jest niezwykły pod tym względem, że jest to swoiste słuchowisko na skalę światową. Na 14 płytach ukaże się cała gama aktorów, którzy są przypisani do oddzielnej postaci. Na potrzeby audiobooka stworzono specjalną ścieżkę dźwiękową i odgłosy. Płyty już częściowo przesłuchane i powiem Wam, że audiobook jest przegenialny *.* A, i oczywiście mam kolejne 3 autografy od Petera V. Bretta :)

Zuza B (Gumiguta)
Udostępnij ten wpis

01.04.2014

Zapowiedzi kwietniowe

Kwiecień zapowiada się kolorowo i fantastycznie. Wprawdzie to w maju będą miały miejsce najciekawsze premiery, lecz kwiecisty miesiąc to niezłe preludium do czegoś dużo większego. A więc wybrałam 3 pozycje, które na pewno prędzej czy później zagoszczą na mojej półce.


Tytuł: Księga cmentarna
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Premiera: 11 kwietnia
Kiedy dzieci wychowuje wilczyca, małpa lub inne zwierze, to Gaiman łamie zasady i wprowadza małe dziecko do ludzi, lecz nieco innych, bo umarłych. Mroczno, ale i zabawnie - coś tak czuję, że Gaiman jeszcze mnie zaskoczy.

Tytuł: Takeshi. Cień Śmierci
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 11 kwietnia
Kossakowska, Japonia i męski bohater, czyli to co Tygryski lubią najbardziej. Kossakowska od dłuższego czasu jest na mojej liście "must have", więc nie wyobrażam sobie, aby taka książka przemknęła mi koło nosa.


Tytuł: Wijec
Autor: Joseph Delaney
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 16 kwietnia
Kolejna część mojej ukochanej serii książek! Czekam na rozwiązanie akcji i na przygody starego Stracharza oraz jego ucznia, Toma Warda. Poprzednie tomy w żaden sposób mnie nie zawiodły, więc jestem dobrej myśli i z niecierpliwością czekam na 11 część.


Zuza B (Gumiguta)
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.