7.01.2017

Wyniki Konkursu

Wyniki Konkursu
Wyniki Konkursu!Tak jak mówiłam, wylosowałam dwóch szczęśliwców, którzy otrzymają książki: „Jak powietrze” i „Uratuj mnie”. 
 
Na początek - chciałabym wszystkim podziękować za udział w konkursie. Nie spodziewałam się, że mój konkurs ambasadorski tak Wam się spodoba i spotka się z takim zainteresowaniem.
Do osób, które dziś nie zwyciężą mam do przekazania ważną rzecz: nie poddawajcie się. Może uda Wam się następnym razem, więc nie smućcie się! Jeszcze będzie dużo okazji, by spróbować szczęścia




Dziękuję też Wam za wszystkie zgłoszenia. Szkoda, że tylko 2 osoby mogły wygrać, bo było naprawdę wiele, których chciałabym nagrodzić, ale no. Konkurencja to konkurencja, ktoś musiał być odrobinę lepszy od innych.
Wybranie zwycięzców nie było łatwym zadaniem, ponieważ wszyscy pokazaliście, na co was stać. Jednak 2 osoby szczególnie się wyróżniły na tle innych.



Bez dłuższego przeciągania, oto zwycięzcy :
„Uratuj mnie” wędruje do #bookparadisebynatalia, czyli do Natalia Zaczkiewicz, która miała nr 6- jej odpowiedź wprost rozwaliła mnie na łopatki. Brawo, dziewczyno! Mam nadzieję, że książka przypadnie Ci do gustu! 


„Jak Powietrze” z kolei wędruje do #marlenka8 ( początek emaila ) która miała numer również nr 6 – komentarz wprawdzie był dodany jako Anonimowy, więc nie wiem więcej o autorze, ale jej opis miłości, która powinna trwać wiecznie i jeden dzień dłużej był tak uroczy.. zwłaszcza, że to wszystko zaczęło się na wakacjach w wieku 7 lat. No po prostu zasłodziłaś mnie i kupiłaś tą wypowiedzią! 


Dziewczyny liczę że będziecie zadowolone z nagrody , dajcie znać czy doszła  



Zwycięzców proszę o wysłanie adresów na recezjenadine@gmail.com
 
Macie tylko 3 dni na potwierdzenie, inaczej będę zmuszona oddać nagrodę w inne ręce, więc śpieszcie się!

4.01.2017

#65 Recenzja: Co mówią umarli

 #65 Recenzja: Co mówią umarli


Tytuł: Co mówią umarli
Autor: Rafael Estrada
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 0 / 10, jeśli nie -1

Gdyby był ranking najgorszych książek to ta uzyskałaby najniższą ocenę, mimo że jest to tylko moja subiektywna opinia. Moim zdaniem ta książka nie jest warta uwagi - dla mnie była dosyć dziwna . Mimo, że próbowałam się doszukiwać jakichkolwiek zalet lub pozytywów. Nie podobał mi się klimat i przesłanie tej książki. Czytanie było wręcz katorgą, dosłownie odliczałam strony do końca.


Fabuła była banalna: morderstwo na plaży, gdzie znaleziono ciało młodej zmasakrowanej dziewczyny. Policyjne ślady prowadzące do dawnego klubu Nabukova ( PS. od tego czasu nienawidzę tej nazwy). Klimat ogólnie, jak w czarnym kryminale, choć nie przypadł mi do gustu. Bez bicia się przyznam, że nie umiałam ostatnich stron skończyć, ale nie sądzę, by wpłynęło to na mój odbiór. 


Bohaterzy byli bardzo denerwujący. Przykładowo, traktowanie dzieci jak anioły przez facetów po 60tce wydało mi się niesmaczne. Autor całkowicie zepsuł tym tą książkę.
Okładka mnie przekonała, bo jest miła dla oka, ale treść rozczarowuje. Miała być intryga, a wszystko było przewidywalne .. I gdzie tu cala magia kryminału, który mrozi krew w żyłach i trzyma w napięciu?
Podczas czytania nie czułam ekscytacji czy ciekawości, co będzie dalej.. Od początku chciałam juz tylko odłożyć książkę i znaleźć bardziej interesującą pozycję.
Nie chce zabrzmieć strasznie negatywnie, ale naprawdę.. Żałuję, że zmarnowałam czas. Nie planuje wrócić do lektury, bo czasem następuje chwila, gdy coś tak nam się nie podoba, że nie możemy już na to patrzeć. Tak było ze mną przy tej książce. 


Oczywiście moja opinia może różnić się od waszej, o czym z chęcią podyskutuje, ale na chwile obecną - jestem na nie.
Wiem, że to pierwsza negatywna recenzja na blogu, ale takie są realia - nie wszystkie książki należy chwalić i nie wszystko da się lubić

2.01.2017

Wywiad 1/2017

Wywiad 1/2017

Na koniec 2016 i początek 2017 roku mam dla Was małą niespodziankę. Wywiad z Lisicą czyli Agnieszką Lis, znaną z powieści takich jak "Pozytywka" (2016), "Jutro będzie normalnie" (2011) , "Samotność we dwoje" (2011). I już znaną z „Karuzeli” (2017), chociaż ta ukaże się dopiero za kilka dni oraz cyklu bajek dla przedszkolaków Przygody Pana Parasola (2011 - wygrały "Konkurs na dobrą powieść" w kategorii bajek dla dzieci).

Nowa powieść - KARUZELA
premiera w styczniu 2017

Karuzela, to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza, gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok.


1. Skąd u Ciebie tak nietypowe tytuły książek tak jak "Karuzela" czy "Pozytywka"?

Odczaruję trochę tytuły… są wynikiem pracy wielu fachowych głów. Mam szczęście – pracuję z zespołem ludzi, którym ufam. To grupa osób z Wydawnictwa Czwarta Strona, ludzi nie tylko mądrych i doświadczonych na rynku, ale też szanujących moje zdanie. Zawsze mnie o nie pytają, liczą się z nim, a nie w każdym wydawnictwie tak jest.
Myślę, że tytuł musi mówić coś o książce, podobnie jak okładka. Są oczywiście schematy, którymi wszyscy się posługujemy, żeby nie oceniać książki po okładce… jednak trochę oceniamy, prawda? I dlatego zawartość okładki, i brzmienie tytułu powinny o książce opowiadać. Tak chyba jest, i w przypadku Pozytywki, i w przypadku Karuzeli… Tytuły opisują zawartość, a są wynikiem pracy kilku osób.


2. Czy piszesz tylko powieści jednotomowe?

Jak do tej pory – tak. Myślę o czymś większym, ale… sama nie wiem… A powinnam napisać coś dłuższego?


3. Masz plan na nową powieść po "Karuzeli"?

Oczywiście! Mam plan na trzy kolejne powieści. I jestem już mniej – więcej w połowie następnej.


4. Czym zajmujesz się w życiu poza pisaniem książek?

Uczę muzyki. Dokładnie uczę w szkole muzycznej gry na fortepianie. Jestem z wykształcenia pianistką, nie koncertuję, za to lubię uczyć. Tak, wiem, to trudne do uwierzenia – ale ja po prostu lubię to robić. Poza pisarstwem – to mój zawód wymarzony.


5. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania książek?

Zewsząd. Z życia. Z codzienności. Z gazet. Z rozmów podsłuchanych u fryzjera. Z autobusu i metra. Z książek…
Tak naprawdę nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu pomysł przychodzi i już. Nie wiem też, dlaczego ten akurat, a nie inny, mnie przekonuje. Bo oczywiście pomysłów jest mnóstwo, ale tylko niektóre uznaję za warte skupienia.
A potem nad nimi pracuję. Czasami długo, czasami bardzo długo. Nad jednym pomysłem myślałam dwa lata – mając już zebrany materiał. Przerabiałam narrację, zmieniałam czas opowieści… Chociaż byłam przekonana co do treści, to jednak nie odpowiadała mi forma. Tej książki nie ma na rynku, mam nadzieję, że jeszcze. To jest opowieść trudna i nietypowa, uważam ją za wartościową… ale – nie zapeszajmy.


6. Jak widzisz swoje życie za 10 i za 20 lat?

Podobno jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powinieneś opowiedzieć mu o swoich planach… Nie oczekuję żadnych radykalnych zmian w moim życiu. Chcę pisać, i z tym wiążę swoją przyszłość, przynajmniej w marzeniach. Chciałabym także, żeby wtedy, w przyszłości, wciąż towarzyszył mi (ten sam, ciągle pierwszy!) mąż i może gromadka wnuków? Chciałabym mieć też spokój materialny, ale to takie banalne…


7. Jakie plany czytelnicze, autorskie i rodzinne na nowy rok?

Czytam dużo, i tutaj nie chcę nic zmieniać. Wprawdzie nie uczestniczę w żadnych maratonach ani wyzwaniach czytelniczych, nie publikuję też recenzji, bo uważam, że mogłabym być nie do końca uczciwa. Wielu polskich autorów znam – i gdyby mi się książka nie podobała? A autorkę lub autora bym lubiła? To co, napiszę prawdę? A w życiu!
A tak, mogę napisać prywatnie do tych, których książka mi się naprawdę spodobała. Jestem wtedy uczciwa i w stosunku do siebie, i w stosunku do autora.
Więc tutaj żadnych zmian nie planuję. Może tylko – czytać coraz więcej.
Autorsko – na pewno zbliża się wydanie Karuzeli. To dla mnie bardzo ważne wydarzenie, ale wcale nie chcę na nim poprzestać. W najbliższych miesiącach powinna się ukazać antologia Stowarzyszenia Autorów Polskich, poświęcona szeroko rozumianej wolności, tam powinien się ukazać mój tekst. Na przełomie wiosny i lata planowane jest wydanie Książki Charytatywnej, w której ma być zawarta jedna z bajek, które pisałam kiedyś dla mojego synka. Więcej o tym projekcie jest tutaj http://sofijka.strikingly.com/ i już teraz zachęcam do zakupu tej książki. To szczytny cel, warto go wesprzeć. Zresztą, niesamowita jest też osobowość właścicielki tego
wydawnictwa, Moniki Jędrzejewskiej Wergiles. https://www.facebook.com/monika.jedrzejewskawiergiles
Może uda się wydać w tym roku coś jeszcze? Może kolejną powieść? Na pewno piszę cały czas nowe rzeczy.
I nie zamierzam przestać!


8. Jaka jest Twoja ulubiona książka Twojego autorstwa i dlaczego akurat ta?

Chyba najczęściej tak jest – że ostatnia. Dzisiaj ta „ostatnia” to dla mnie Karuzela. Uważam ją za najlepiej dopracowaną pod względem i merytorycznym, i językowym, i fabularnym, i konstrukcyjnym… co nie zmienia faktu, że chciałabym, aby kolejne książki były dopracowane jeszcze bardziej.

9. Dlaczego nie ma kontynuacji "Pozytywki"?

A ma być? Chciałabyś? I ktoś jeszcze by chciał?
Bo jak tak, to nigdy nie mów nigdy…


10. Jak byś zareagowała gdyby fan/fanka rozpoznali Cię na ulicy? Zdarzają Ci się takie sytuacje?
Nie sposób tego oddać na papierze, ale śmieję się teraz z całego serca. Ja nie jestem celbrytką! I obym nigdy nie była (przy tym ostatnim zdaniu spoważniałam gwałtownie).
Nie, nie zdarzyło się. Natomiast zdarzyło mi się kilka razy, że znajome osoby, z którymi spotykam się w zupełnie innych, nie-literackich okolicznościach, w którymś momencie pytają… to ty? To ty napisałaś? I następuje skojarzenie, że ja, ta całkowicie zwyczajna, tachająca ze sklepu zakupy i  biegająca po szkole albo w sprawach swoich uczniów, albo swoich własnych dzieci, to TA Agnieszka Lis. TA pisarka. I to jest strasznie śmieszne, bo TA to ja taka sama jak w każdej innej sytuacji.
Chociaż… teraz coś sobie przypomniałam. Na moim telefonie mam spersonalizowane etui – jest na nim nadrukowana okładka Pozytywki. Byłam ostatnio w dość nowym dla mnie gronie osób, które zajmowało się
tematyką zupełnie nie związaną z literaturą. I w pewnym momencie dziewczyna (pozdrawiam Cię swoją drogą, Monika! ( https://www.facebook.com/monika.stasiak.1428?fref=ts ) zerknęła na mój telefon i powiedziała: „Chciałabym się kiedyś spotkać z autorką tej książki…”. Zatkało mnie, ją też, bo w tym momencie skojarzyła moje imię, a zaraz potem nazwisko… okazała się przesympatyczną, uroczą osobą. Tak to pisarstwo zbliża ludzi.


11. Skąd pomysł na połączenie wykształcenia dziennikarskiego i bycia pianistką?

To było oczywiste. Na fortepianie grałam od dziecka. Miałam dwie pasje – czytanie i granie. No, z tym graniem to bywało różnie… ale nie mogę o tym mówić, bo jeszcze przeczyta to któryś z uczniów ;-) Granie na instrumencie to ciężka praca, wymagająca niesłychanej systematyczności. Bywało bardziej i mniej intensywnie, ale zawsze – z miłością do muzyki.
Faktem jest, że nie interesowało mnie wyście na podwórko, za to czytanie i muzyka – tak. Skończyłam liceum muzyczne, kierunek studiów był oczywisty. W ogóle nie rozważałam innego. Pisanie jednak ciągle siedziało gdzieś w duszy, i – już pracując -zdecydowałam się na zaoczne dziennikarstwo. W tak zwanym międzyczasie pisałam sporo artykułów do prasy muzycznej. Te światy były równoległe.

12 .Kiedy postanowiłaś pisać książki i dlaczego?

Kiedy miałam pięć lat.
Nie wiem. Nie postanowiłam. To było oczywiste.
Każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa.
Pięć lat – bo wtedy nauczyłam się składać pierwsze litery. Któregoś razu odkryłam, że zapisanie emocji (a pokłóciłam się o coś z którąś z moich koleżanek, nie pamiętam już ani o co, ani – przykro mi – samej koleżanki) pomogło smutki uporządkować. Niechcący odkryłam terapeutyczną rolę pisania. Więc pisałam. Bez żadnych dodatkowych intencji – wyłącznie dla siebie. Potem pisałam z zaangażowaniem wypracowania. Po prostu pisałam…
Pierwszą powieść napisałam, gdy byłam w ciąży. Była beznadziejna. Wydawało mi się, że napisać powieść to to samo, co napisać opowiadanko na pięć stron. Nigdy nie zapomnę recenzji mojego przyjaciela, który oddał mi rękopis i litościwie… nic nie powiedział. Jestem mu za to dozgonnie wdzięczna. Nie wiem, czy w tamtym momencie zniosłabym prawdę, a jego milczenie było wystarczająco wymowne.
Zabrałam się więc do pracy.
I tak napisałam kolejną książkę, i kolejną, i jeszcze kolejną… i nie zamierzam przestać.


13. Dlaczego kochamy czytać książki?

Każdy wrażliwy człowiek, ciekawy świata i innych ludzi – będzie chciał czytać książki. Nie zawsze będzie miał możliwość, ale przynajmniej będzie miał takie pragnienie. Jestem o tym przekonana. Właśnie dlatego, że książki ową wrażliwość rozwijają, że zaspokajają ciekawość. Dają wiedzę, wzbogacają słownictwo, rozbudowują wyobraźnię.
Dla mnie osobiście czytanie książek to bezkarne podglądanie innych ludzi. Czytanie książki - to jak spacer wieczorną ulicą i zaglądanie w niezasłonięte okna. Dzięki książkom możemy przeżyć wiele żyć, zajrzeć w takie miejsca, które nie byłyby nam inaczej dostępne.



14. Napisz parę słów o swoich książkach

Justyna, błagam, nie! To by zajęło pięćset stron!


 Za wywiad Dziękuję Autorce Agnieszce Lis

 http://www.agnieszkalis.pl/

31.12.2016

Podsumowanie 2016 r

Podsumowanie 2016 r
Witam was  Kochani

Był to mało udany rok czytelniczy i blogowy. 
Przeczytałam tylko 27 książek co daje 8.710 stron w ciągu całego roku.
 Liczę ze kolejny rok będzie lepszy.

 

 Jedynym plusem tego roku było to,
 że mogłam zostać ambasadorką dwóch książek.
















 Nie jestem za bardzo zadowolona z tego roku, liczę i nowy rok będzie lepszy.
 Bardzo was przepraszam za to, że nic nie dodawałam tutaj, teraz to wszystko nadrobię

 PLANY

. W tym roku planuje:

 * Wywiady, 
*Wypowiedzi czytelników na tematy książek,
 *Recenzje, 
i ogółem więcej książek. 
Planuję czytać tylko książki z własnej, 
domowej biblioteczki, omijać bibliotekę.

29.12.2016

1/ 2016 Konkurs

1/ 2016 Konkurs
#konkurs #jakpowietrze #omgBooks #uratujmnie #ambasadorka #zapraszam
KONKURS ŚWIĄTECZNO SYLWESTROWY
Regulamin konkursu

1 . Organizatorem konkursu jest Książkowy Zakątek Nadine i blog recenzjenadine.blogspot.com

 
2. Fundatorem nagrody jest omgBooks


3. Do wygrania są książki : "Uratuj mnie" i "Jak Powietrze " (po 1 szt)


4. Skoro mamy dwie książki to i dwóch zwycięzców może być :D

 
5. Wziąć udział mogą wziąć udział praktycznie wszyscy, ale ważne, by mieszkały one na terenie Polski. 


6. Zadaniem konkursowym jest opisanie swojego pierwszego spotkania z miłością życia. Temat możecie zinterpretować dowolnie. Wygrywa najbardziej kreatywna odpowiedz! - Odpowiedzi w Komentarzu 


7. Czas trwania konkursu; od 24.12 do 5.01.2017
8. Ogłoszenie wyników nastapi 7.01.2017

                                  oto nagrody do wyboru:



Zapraszam do udziału i życzę wszystkim powodzenia!

#64 Recenzja: Oddam ci słonce

#64 Recenzja: Oddam ci słonce
Tytuł : Oddam Ci Słońce
Autor : Jandy Nelson
Wydawnictwo:Moondrive,Otwarte
Ilość stron : 374
Tytuł oryginału : I will give you the sun

Niesamowita opowieść dwujęzyczna o nierozłącznych bliźniakach, którzy powinni być razem, ale jedno nieporozumienie sprawiło, że Jude i Noha są osobno. Pomimo pokrewieństwa, na niektóre sprawy mają zupełnie odmienne spojrzenie.
JUDE podjęła wiele złych decyzji, które na zawsze zmieniły jej życie, ale jej brat bliźniak jest najlepszym przyjacielem, przez co razem jakoś radzą sobie z konsekwencjami jej pomyłek.
NOHE pragnął czegoś tak bardzo, że mógłby oddać za to wszystko. Miłość, która pod tym się skrywała była silniejsza, niż kto by myślał.


Od przyjaźni do miłości jeden krok, powiadają.. Ale czy jedno jest lepsze od drugiego? Druga połówka, a bratnia dusza, tak ciężko rozróżnić..
Każdy kto ma w sobie choć trochę wrażliwości, zachwyci się tą lekturą.
Od dawna chciałam sięgnąć po "Oddam ci słońce" i juz zaczynając czytać książkę, czułam że to będzie niezapomniana historia... Nadal brzmią mi jej słowa w głowie po przeczytaniu. 


Książka daje czytelnikowi dużo szczęścia i pozytywnej dawki myślenia o ludziach, ale zaraz też dołącza smutek i żal.. Jest to z pewnością idealna mieszanka na chłodne jesienno - zimowe dni.
Na pewno do niej jeszcze kiedyś wrócę, by na nowo zrozumieć pisaną z dwóch punktów narracyjnych.. Tą samą historie.
By jeszcze Was przekonać, że to niezwykła pozycja, która powinna trafić na waszą półkę, zostawię parę cytatów:

"Jeśli jedno z bliźniąt się zrani, drugie będzie krwawić"

" - Dasz mi ten rysunek? (...)
- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
Noah, żartujesz chyba. (...) Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce."

#63 Recenzja: Pozytywka

#63 Recenzja: Pozytywka

Tytuł : Pozytywka
Autor : Agnieszka Lis
Wydawnictwo : czwarta strona
Ilość stron : 258

 
Na wstępie warto zaznaczyć, że jest to powieść polskiej autorki, która opisuje prawdziwe życie. Opowiada o porażkach, jakie spotkać mogą każdego z nas, o miłości, która wygasła i komplikacjach z tym związanych. "Pozytywka" to książka pełna gorzkiego obrazu, gdzie człowiek żyje bez wartości. Ale jest to też historia o nowym początku, próbie zaczęcia budowania świata od zera.. Nie wykluczając doświadczeń ze wspomnień.
Tą książkę czytałam w sierpniu, jednak wciąż patrze na nią ciepło, wspominając tą lekturę. Wywołuje u mnie dużo emocji.. Pamiętam wręcz płacz, gdy docierałam do ostatnich stron powieści. Książka niesie ze sobą tak sprzeczne emocje, że czuć się można, jak na karuzeli, która raz wywołuje w nas radość, a raz strach, że spadniemy i niepewność, co dalej się potoczy.

Główna bohaterka, Monika z początku zdaje się być najszczęśliwszą kobietą na świecie, gdy staje na ślubnym kobiercu.widzi jej się świetlana przyszłość i życie jak z bajki, pełne bogactwa i pięknych chwil, jednak ile potrwa ta sielanka? Kiedy pęknie jej serce i zobaczy, że czasem marzenia są kruche jak bańki mydlane?

Czytając styl pani Agnieszki.. Czytelnik wciąga się z każdym słowem coraz bardziej w opisywaną historie. Zaczyna lubić lub wręcz przeciwnie - nie przepadać za pewnymi bohaterami. Wciągany jest w wir najróżniejszych emocji, jakie szykuje dla niego autorka.
Czytanie "Pozytywki" jest jak picie słodko - gorzkiej czekolady, która niesie przyjemny posmak, ale i pewną goryczkę. Brak słów.
Za możliwość zapoznania się z tą lekturą jeszcze raz serdecznie dziękuję wydawnictwu, jak i pani Agnieszce.

Polecam zapoznanie się z "Pozytywką" każdemu, kto chciałby choć trochę poznać głębię przeżyć kobiet i to, co może siedzieć w każdym z nas. Jest to na pewno lektura, z której można wyciągnąć wiele lekcji o życiu i ludziach, którzy nas otaczają.
Copyright © 2016 Recenzje Nadine , Blogger