#17 Recenzja: Szcześliwa Ziemia



Tytuł: Szczęśliwa Ziemia
Autor: Łukasz Orbitowski
Wydawnictwo: SQN (SINE QUA NON)
Ocena: 9/10

To nie jest zwykła historia o życiu. Ta powieść sprawi, że zaczniesz się zastanawiać, co w twojej marnej egzystencji jest najważniejsze. Czego pragniesz? Bogactwa? Nieokiełznanej miłości? Do tego jeszcze te głosy, które cię nawiedzają. To one nie pozwalają zmrużyć oka w nocy.

Grupka przyjaciół, Sikorka, DJ Krzywda, Trombek, Blekota i Sedes, spędzają ostatnie dni lata w małym miasteczku na Dolnym Śląsku. Zawsze weseli i beztroscy znajomi chcą spróbować czegoś nowego. Czas pożegnać się raz na zawsze z dzieciństwem i niewinnością. Marzą o dorosłym życiu, w którym znajdą upragnioną miłość i szczęście. A jednak nieco obawiają się wkroczenia na głębokie wody. Ich ulubioną zabawą było, przechadzanie się po opuszczonym zamku. Postanawiają ostatni raz wejść do ruin, lecz bohaterowie przeczuwają, że każdy z nich wyjdzie stąd odmieniony. Wtedy nie będzie już Sikorki, DJ Krzywdy, Trombka, Blekota ani Sedesa. Rodzą się nowi ludzie: Szymon, Bartek, Karol i Staszek. W końcu nie wypada, aby dorośli używali ksywek, prawda? A elementem dorosłości są pożegnania i rozstania, więc przyjaciele zapominają o sobie i zaczynają żyć własnym życiem… Może jednak to nie koniec ich znajomości, a jedynie początek?

Książka została napisana z perspektywy czterech osób. Z początku gubiłam się, gdyż nie wiedziałam, kto tym razem jest narratorem. Do tego dochodziły jeszcze różne miejsca akcji takie jak Warszawa, Kraków, Legnica a nawet Kopenhaga. Z czasem jednak przyzwyczaiłam się do tego i bez problemu kontynuowałam czytanie. Wydawać by się mogło, że jest to swoisty zbiór opowiadań, które są tylko luźno ze sobą połączone, ale im dalej brnęłam przez przygody bohaterów, tym bardziej łączyły się ich historie. Tak więc nie są to przypadkowe postacie i ich przeżycia, lecz poukładany ciąg zdarzeń.

Skłamię, mówiąc, że książka od początku wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Nie byłam przekonana do powieści Łukasza Orbitowskiego, gdyż rzadko czytam literaturę o takiej tematyce. Co więcej, nie słyszałam wcześniej o tym pisarzu, więc nie wiedziałam, co dostanę w swoje ręce. Początki może nie były najmilsze, gdyż fabuła nie rozkręcała się jak należy. Jednakże po kilkunastu stronach zaczęłam się przekonywać do bohaterów i wykreowanego świata, a akcja nabrała tempa i już do końca nie zwolniła.

Z racji tego, że jest „Szczęśliwa Ziemia” to powieść wielowątkowa, lecz połączona ze sobą, musiałam porządnie skupić się na zrozumieniu niektórych sytuacji. Aby wyszukać niuanse, które były niezmiernie ważne w zrozumieniu powieści, potrzebowałam nieco czasu i spokoju. Dlatego też nie polecam czytać książki w zatłoczonej komunikacji miejskiej. Jeśli mam się delektować „Szczęśliwą Ziemią”, to tylko z kubkiem gorącej kawy.

Orbitowski potrafi budować napięcie, chociażby używając motywu ruin i opuszczonego zamczyska. Dodatkowo potrafił ukazać zmienność charakteru naszych głównych postaci z książki. Nie było to nagłe i gwałtowne, ale powolne, przez co czytelnik miejscami czuł się niepewnie. Lecz jest to uczucie, które powinno znaleźć się w powieści. I tak też jest. Nutka grozy i szczypta koszmaru nadaje niesamowity charakter „Szczęśliwej Ziemi”.


Za możliwość przeczytania ,,Szczęśliwej Ziemi" Dziękuję wydawnictwu SQN

Komentarze

  1. Świetna recenzja ':-) książka robi wrażenie :-D zapraszam do sb :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa Pozdrawiam i zapraszam częściej

      Usuń
  2. Ja również nigdy nie słyszałam o tym autorze,ale opis tej książki przekonał mnie mimo, że tak jak pisałaś trudno było było ci się czasem połapać w tym wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka brzmi zachęcająco i z pewnością jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja jest dobra, zachęcająca, ale mimo to nie czuję, by ta książka do mnie wołała, więc spasuję. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#74 Recenzja: Zamek z piasku

Stosik sierpniowy

1/ 2016 Konkurs