#56 Recenzja: Altowiolista

Tytuł: Altowiolista
Autor: Jan Antoni Homa
Wydawnictwo: SOL
Ocena: 7/10

"Świetna książka dla tych, którzy lubią rozwikływać interesujące kryminalne zagadki. Mogą to czynić razem z Bartoszem Czarnoleskim - muzykiem, a dokładniej, altowiolistą. Ów młody człowiek przypadkiem staje się świadkiem napadu na maestro Damiana Rucacellego. Eston, sprytny pies Bartosza ( porzucony niegdyś przez łotewskich albo estońskich gangsterów) wyławia z jeziorka batutę ciśniętą do wody przez dyrygenta. Tak oto Bartosz staje się właścicielem przedmiotu, który jest niezbędny do rozsupłania zaskakującej historii, której korzenie sięgają 1939 roku i dalej."

Tak prezentuje się opis książki, który znajdziemy z tyłu okładki. Czytając te kilka zdań, ma się wrażenie, że lektura do nudnych nie będzie należała. I, co coraz rzadziej się zdarza, pozytywne wrażenie nie mija wraz z przekładaniem kolejnych kartek „Altowiolisty”. Nie spodziewałam się, że powieść tak mnie wciągnie w swoje zwoje. Pełna zwrotów akcji, błyskotliwych zagadek i nieustannego napięcia. Skrupulatnie wykreowani bohaterowie, zyskują naszą sympatię. I nie mówimy tu tylko o pierwszoplanowych postaciach. Drugoplanowe także zasługują na dużo uwagi – nie zostali pominięci, a niektórym nadano ważniejsze role.

Jan Antoni Homa, który z wykształcenia jest muzykiem i zna się na tej sztuce jak mało kto, wykorzystuje swoją wiedzę, zdobytą na przestrzeni lat, i daje w ręce polskich czytelników niezwykłą książkę, w której co rusz łączą się elementy sensacji i powieści kryminalnej. Jednak nawet z szybkim tempem, niezłą narracją oraz nieustanną akcją, twór Homy byłby „przeciętniakiem”. „Altowiolistę” wyróżnia przede wszystkim tematyka, czyli muzyka, oraz skrupulatne opisy, które przybliżają nam tę sztukę piękną. Niestety, co za dużo, to niezdrowo. Po jakimś czasie męczyło mnie ciągłe przedstawianie instrumentów muzycznych czy pojęć związanych z muzyką. Dla wielbiciela może to być prawdziwa gratka, lecz szaremu człowiekowi może to nie być potrzebne.

Autor postarał się również o to, aby czytelnik nie zasnął nad książką i nie siedział z grobową miną przez większość czasu. Humorystyczne wstawki poruszały akcję. Odbiorca musi mieć jakąś rozrywkę, a w „Altowioliście” znajdzie ją w niektórych momentach. Do narracji również nie można się przyczepić. Słowo „sztywność” nie istniej w słowniku Homy, dlatego też jego język jest niezwykle plastyczny. Jak już wspominałam, przyjemność czytania „Altowiolisty” mogą burzyć nadmierne opisy, wstawki, które nie wnoszą nic nowego do fabuły. Niemniej, całość prezentuje się niezwykle dobrze, po części dzięki niezłemu warsztatowi pisarza.

Nie mogę powiedzieć, że „Altowiolista” jest powieścią, przy której każdy będzie się przednio bawił. Na pewno fani kryminałów i sensacji znajdą w niej wiele plusów. To również książka przeznaczona dla tych, którym do życia wystarczy tylko muzyka i trochę nut. Przede wszystkim jednak jest to lektura dla osób, które cenią sobie wartką akcję i ciekawy wątek kryminalny.

Recenzja napisana przez: Gumiguta B

Komentarze

  1. Brzmi ciekawie, szczególnie, że gustuję w kryminałach.
    http://aksamitne-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#74 Recenzja: Zamek z piasku

Stosik sierpniowy

1/ 2016 Konkurs