#28 Recenzja: Papierowe Miasta


Tytuł: Papierowe Miasta
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 9/10

Jestem pewna, że wielu z was słyszało o znakomitym, amerykańskim pisarzu, Johnie Greenie. Zapewnie za sprawą jego najsławniejszej powieści pt. „Gwiazd naszych wina”. Jednakże dzisiaj chciałabym was uroczyć jego inną, równie dobrą książką – „Papierowe Miasta”.

Ale na początek parę słów o autorze dzieła, gdyż należy mu się nieco uwagi. Oprócz tego, że John Green jest sławnym na całym świecie pisarzem YA, to jeszcze zawojował na stronie tumblr.com oraz youtube.com. Na jego tumblrze można śledzić postępy nad filmem „Gwiazd naszych wina”, a poprzez YouTube Green oraz jego brat, Hank, dzielą się z internautami swoimi przemyśleniami, które w większości przypadków nie powinny być brane na poważnie. :)

„Papierowe Miasta” to książka, która nie przekracza progu magicznego świata smoków, jednorożców i czarnoksiężników. W powieści czytelnik przenosi się do zwykłego, niczym niewyróżniającego się miasteczka, w którym mieszka nastoletni Quentin, zwany Q. Chłopak od dzieciństwa zakochany jest w pięknej, a zarazem tajemniczej sąsiadce, Margo. O dziewczynie wiadomo tylko tyle, że lubi pakować się w kłopoty i znikać na kilka dni bez śladu. Pewnej nocy zakamuflowana Margo składa niespodziewaną wizytę Q i wkręca go w nocną przygodę. Po wszystkim… przepada jak kamień w wodzie. Jej nieobecność przedłuża się, a Quentin wie, że wydarzyło się coś złego. Wkrótce odkrywa, że nastolatka pozostawiła wskazówki, jak ją odnaleźć. Teraz Q podąża jej śladem i z dnia na dzień odkrywa ciemne zakamarki osobowości Margo…

„Papierowe Miasta” tęsknie wpatrywały się we mnie, kiedy przechodziłam między półkami księgarń, więc w końcu zlitowałam się i kupiłam moją pierwszą książkę Johna Greena. Nie byłam do końca przekonana do tej powieści, gdyż podejrzane wydawało mi się to, że recenzje i opinie były tak pozytywne. Wielu internautów oceniało ją bardzo wysoko.

Celowo sięgnęłam po „Papierowe Miasta” w pierwszej kolejności, gdyż przerosło mnie wielkie BUM! po „Gwiazd naszych wina”. O przygodzie Q i Margo nie było tak głośno, więc zapragnęłam poznać postaci tejże powieści oraz ich historię. Zakup był strzałem w ciemno, gdyż nie czytam Young Adult i nigdy nie zachwycały mnie książki tego rodzaju. Ot, zwykła obyczajówka, która prawie na pewno okaże się sztampową historyjką z mało oryginalnymi bohaterami. A jednak ta „zwykła obyczajówka” okazała się powieścią, której prostą i sztuczną nazwać nie można.

„Papierowe Miasta” zostały podzielone na trzy części. Już od początku czytelnik wkręca się w nocną wyprawę Margo i Q, więc ani na chwilę nie siedzi bezczynnie. Co jakiś czas akcja nieco przyhamowuje, ale tylko po to, aby za kilka stron ruszyć z kopyta jeszcze szybciej i mocniej, niż poprzednim razem. Miała być szablonowa fabuła, a dostałam genialną intrygę.

John Green potrafi idealnie wpasować się w gust młodego czytelnika. Chodzi przede wszystkim o język, jakim autor się posługuje. Już nie dziecinny, ale też nie dorosły. To książka o nastolatkach, a więc i sposób pisania, i dialogi między bohaterami nie mogły być sztuczne. Widać, że to nie jest praca doktorska, w której stosuje się specjalistyczne terminy i wyrażenia. Autor nie przekroczył też granicy dobrego smaku i nie używa przekleństw, choć typowy slang przeciętnych uczniów tutaj występuje. Do tego Green operuje niezwykłym humorem, który od początku przypadł mi do gustu. Najbardziej podobały mi się rozmowy Quentina i jego najlepszych przyjaciół – Bena oraz Radara. Przy „Papierowych Miastach” śmiałam się do łez, a zakwasy na brzuchu dawały się we znaki następnego dnia.

„Papierowe Miasta” przeczytałam w kilka godzin za sprawą znakomitych bohaterów, którzy zachowują się tak, jak każdy z nas i nie są pozbawieni wad. John Green dodał jeszcze do tego magicznego kociołka nietuzinkową fabułę i porywającą akcję. Wszystko to zamieszał i stworzył powieść, która bawi, a jednocześnie chwyta za serce. Nie bez przyczyny książki amerykańskiego pisarza już są uznawane ze klasyki literatury młodzieżowej.  Jednakże „Papierowe Miasta” nie są przeznaczone tylko dla nastolatków. To historia, która porwie każdego człowieka, a kilka godzin spędzonych nad lekturą, nie pójdą na marne.

A wszystkich zainteresowanych zapraszam na tumblr Johna Greena:
http://fishingboatproceeds.tumblr.com/

Recenzja napisana przez: Zuza B (Gumiguta)

Komentarze

  1. O autorze i jego książkach słyszałam dużo dobrego, jednak nie maiłam jeszcze okazji zapoznać się z nimi. Gdy nadarzy się taka okazja na pewno to zmienię. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale ze wszystkich ma najbardziej zachęcający opis. Jestem jej niezwykle ciekawa i nie mogę się doczekać kiedy dane mi będzie ją przeczytać.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Green umie zrobić na czytelniku wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam ani o autorze ani o jego książkach, ale zachęciłaś mnie i pewnie się zapoznam z twórczością autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. cały czas natykam się na recenzje powieści tego autora i żałuję, że jeszcze nie miałam okazji się spotkać z jego twórczością.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#74 Recenzja: Zamek z piasku

Stosik sierpniowy

1/ 2016 Konkurs