13.01.2014

Wywiad 1/2014



Czytelnicy zapoznali się już z Pani książkami dla dzieci oraz z „Tam, gdzie urodził się Ofreusz”. Tym razem serwuje nam Pani odmienną tematykę.

1. Skąd pomysł na „Coraz mniej olśnień”?
Zdecydowałam się na napisanie powieści po dwóch częściach cyklu „Julek i Maja”, książce non fiction i bajce terapeutycznej. Dopiero wtedy uznałam, że zmierzę się z prozą. Chciałam napisać historię trzech kobiet, które stanęły w życiu przed dramatycznym wyborem i których losy splatają się ze sobą. Pomysł na konkretny wątek przyszedł mi do głowy w pociągu. Kiedy maszynista ostro zahamował, ja i dziewczyna siedząca naprzeciw mnie zderzyłyśmy się, a z naszych toreb wysypały się dokumenty i portfele. Przyszło mi do głowy, że gdyby ta dziewczyna zginęła w katastrofie kolejowej, ja mogłabym wziąć jej dowód osobisty i spróbować udawać, ze jestem nią. Byłyśmy do siebie dość podobne. To był pierwszy wątek. Udawania własnej śmierci i rozpoczynania nowego życia. Pozostałe przyszły z czasem. .

2. Czytając tylko opis „Coraz mniej olśnień”, widzę sporą dawkę humoru. Co jeszcze potencjalna czytelniczka może znaleźć w tej powieści?
W „Olśnieniach” są zabawne fragmenty, ale to książka niewesoła. Na pewno nie służy „pokrzepieniu serc”. Przeciwnie odsłania dramaty ludzkie, niechęć matki do córki, brak wsparcia w rodzinie, odrzucenie uczucia. Jedna z bohaterek pozoruje własną śmierć, ponieważ chce uciec od życia, które ją męczy i rodziny, której nie kocha. „Coraz mniej olśnień” to książka dla czytelniczek, które nie szukają „miłych” historii, nie czekają na happy endy i nie koniecznie chcą czytać o księciach na białych koniach, zdobywających swoje księżniczki.

3. W jaki sposób odkryła Pani w sobie talent pisarski?
Zawsze pisałam, ale zwykle pisanie traktowałam zawodowo (prace naukowe) albo zarobkowo (praca w działach medycznych popularnych czasopism). Początkowo nie planowałam, że będę pisała. Chciałam napisać książkę o Bułgarii. Potem pojawiła się propozycja napisania bajki terapeutycznej, a po jej wydaniu mój syn Julek zażądał „bajki o nim samym”. I tak, nieco kuchennymi drzwiami weszłam do literatury ;-)

4. Nie można powiedzieć, że imię ‘Ałbena’ jest bardzo pospolite. Skąd ono pochodzi?
To bułgarskie imię i oznacza kwitnącą jabłoń. Moja mama jest Bułgarką, stąd takie imię. Na drugie imię mam Kateryna, to pamiątka po mojej babci. Bardzo lubię swoje imię, jest oryginalne, nie sposób mnie z nikim pomylić.

5.Czym się Pani zajmuje na co dzień? Czy praca ma wpływ na pisanie książek?
Na co dzień jestem lekarzem neurologiem. Pracuję w pracowni EEG w szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym. Przyjmuję także pacjentów w przychodni w Brwinowie i jestem konsultantem portalu Tacyjakja.pl w dziale ”padaczka”. Praca ma ogromny wpływ na moje pisanie. Gdyby nie zmiana pracy i czas, nigdy nie zaczęłabym pisać. Wcześniej pracowałam w klinice, dyżurowałam, nie miałam praktycznie wolnego czasu. Poza tym wykorzystuję swoją wiedzę. Choćby w książkach dla dzieci, których akcja rozgrywa się w ludzkim mózgu.

6.Z której powieści jest Pani najbardziej dumna? 
Ze wszystkich, i w każdej inaczej. W „Orfeuszu” udało mi się opisać kraj mitycznego barda i przypomnieć Polakom Bułgarię. „O małpce, która spadła z drzewa” to książka, którą dzieci chore na padaczkę dostawały od swoich lekarzy. Bajka, która oswajała maluchy z chorobą, zrobiła wiele dobrego. Odzew z jakim się spotkałam napawa mnie dumą. Z kolei cykl „Julek i Maja” jest bardzo chętnie czytany przez dzieci. Mam już swoich stałych czytelników, którzy czekają na każdy kolejny tom. Powieści to osobna sprawa. Bardzo jestem dumna z „Olśnień”. To powieść w której odważyłam się zawrzeć negatywne bohaterki i wprowadzić narrację, nieco inną niż w powieściach innych autorów. W „Lady M.” również piszę o trudnych sprawach, trójkącie, bólu, jaki dwoje ludzi potrafi sobie zadań. Udaje mi się zrealizować to, co sobie założyłam. Może z tego, jestem najbardziej dumna? ;-)

7.Czy w najbliższej przyszłości doczekamy się kolejnej powieści, bądź kontynuacji „Coraz mniej olśnień”? 
Lada chwila ukaże się moja kolejna powieść pt. „Lady M.” Tytuł nawiązuje do szekspirowskiej lady Makbet. Kończę pisać kolejną powieść. Mam wiele pomysłów. Myślę, że na co najmniej dwie książki. Nie przewiduję kontynuacji „Olśnień”. W tej powieści zawarłam wszystko to, co chciałam powiedzieć.

8.Co radzi Pani osobom z talentem pisarskim, lecz boją się ujawnić i wypłynąć na szerokie wody?
Nie sądzę, żeby pisarze bali się „ujawnić”. Ja obserwuję zjawisko przeciwne, szukanie wydawcy, decydowanie się na self-publishing. Potem praca przy promocji własnej książki, często z zaangażowaniem środków własnych. Nie odniosłam wrażenia, że ktoś z talentem pisarskim boi się ujawnić. Ale, jeśli już ktoś się zastanawia czy warto starać się o wydanie książki, mogę powiedzieć, że warto brać udział w konkursie, wysłać powieść do kilku wydawców.  Na pewno nie należy chować się do kąta.

3 komentarze:

  1. Pytania mnie zaskoczyły pozytywnie! :)
    Czekam na kolejną powieść tej autorki! :3
    Nawet nie wiedziałam że jest Pani lekarzem :) Piękny zawód :)

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, Pani Ałbena bez wątpienia to wyjątkowa osoba. Bardzo ciepła, sympatyczna i przede wszystkim człowiek o wielkim sercu:) Oczywiście nie zapominajmy o talencie pisarskim. Te pozycje, które miałam okazje przeczytać świadczą o doskonałym warsztacie;)
    Pozdrawiam Stag.

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce nie słyszałam, ale autorka miała bardzo ładny początek literacki :D
    Oto do czego są zdolne dzieci i ile matka dla nich robi :D

    OdpowiedzUsuń

Wywiad 2/2017

Dziś mam dla Was bardzo miłą niespodziankę . Wywiad z bardzo niesamowitą i przemiłą autorką, która miałam okazję poznać osobiście z T...