10.11.2013

#9 Recenzja: W pierścieniu ognia

#9 Recenzja: W pierścieniu ognia


Tytuł: W pierścieniu ognia
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 10/10

Kiedy skończyłam czytać „Igrzyska Śmierci”, od razu sięgnęłam po kontynuację serii .Myślałam że pierwsza część postawiła za wysoką poprzeczkę, więc zawiodę się na „W pierścieniu ognia”. Jednak myliłam się, a powieść była tak samo wspaniała.

Serię pokochały miliony nastolatków na całym świecie .”W pierścieniu ognia” opowiadają dalsze losy młodej Katniss. Po Igrzyskach nastał czas spokoju, ale też wyczekiwania na Turnee Zwycięzców. Pławią się oni w bogactwie, lecz Katniss nie umie odnaleźć się w nowym domu i sytuacji. Złowrogi Kapitol szykuje coś specjalnego na 75 rocznicę Igrzysk i nikt nie ma nadziei, że będzie to miłe doświadczenie dla uczestników show. Koszmar, z którym Katniss i Peeta musieli się zmierzyć rok wcześniej, powraca i nic nie wskazuje na to, że uda im się wyjść z tego cało.

Suzanne Collins potrafi utrzymać odbiorcę w napięciu i niepewności. Czytelnik nie ma pojęcia, co przyniesie kolejna strona, więc nie mogłam oderwać się od „W pierścieniu ognia”. Przez tę książkę ucierpiała niestety moja szkoła i oceny, ale było warto, gdyż autorka naprawdę postarała się i stworzyła cudowną powieść.

Każda strona wywoływała u mnie uśmiech na twarzy, lecz czasami smutek, ponieważ niektóre rozwiązania, które zaserwowała nam Suzanne Collins były aż nazbyt przygnębiające. Czytając, czułam się, jakbym była na arenie razem z bohaterami książki. „W pierścieniu ognia” pozwalają przenieść się do innej rzeczywistości, niekoniecznie tej wymarzonej.

Niektórzy uważają, że Igrzyska są brutalne, jednak znam wiele innych książek, które są dużo bardziej krwawe. Nie przeszkadzało mi to, a wręcz dodawało smaczku, całość nie wydawała się sztuczna i naciągana.
Seria „Igrzyska Śmierci” to coś więcej niż książka - to rewolucja na młodzieżowym rynku wydawniczym.
Książkę polecam osobom, które tak samo jak ja pokochały pierwszą część trylogii. Inni natomiast mają szansę przenieść się do nowego miejsca i przeżyć niesamowite przygody razem z Katniss i jej przyjaciółmi.

9.11.2013

Stosik 2/2013

Stosik 2/2013


1.Łowca Demonów
Autor: Agnieszka Michalskawięcej informacjiseria/cykl wydawniczy: Kroniki Ciemności tom 1
wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
data wydania: 22 lipca 2013
(Gratis zakładka)

2.Kostka - Iza Korsaj
wydawnictwo: Novae Res


3.Pałac z lusterkami Anna Pasikowska
wydawnictwo: Walkowska Wydawnictwo


4. W kajdankach namiętności
Autor: Piotr Kołodziejczakwięcej informacjiwydawnictwo: Borgis

5. Angelus - Anna Gręda
seria/cykl wydawniczy: Requiem dla aniołów tom 1
wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza


6. Miasto Nieśmiertelnych
Autor: Sonia Wiśniewska wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza


7. Arlin - Adrian Atamańczuk
wydawnictwo: Self-publishing

8.Tryptyk Miłosny Magda Kaczmarczyk
- Wyśniona miłość 1 tom (e-book)
- Zakazana miłość 2 tom (e-book)
- Spełniona miłość 3 tom (e-book)
wydawnictwo: Radwan

9. Mroki Katarzyna Szewioła-Nagel(e-book)
Wydawnictwo: Gremlinz
Recenzja tu



Prezentuję wam moje pierwsze zdobycze polskich debiutantów. Recenzje w niedługim czasie pojawią się na blogu
Czytaliście którąś z tych z książek? Którą polecacie?

3.11.2013

#8 Recenzja: Zakazana Żona

#8 Recenzja: Zakazana Żona




Tytuł: Zakazana Żona
Autor: Verena Wermuth
Ocena: 9/10
Wydawnictwo: Hachette

Verena, z pochodzenia Szwajcarka, nie spodziewała się, że na studiach pozna miłość swojego życia. Arab Chalid z odwzajemnia jej uczucia, a oboje przeżywają piękne, wspólne chwile. Niestety w końcu oboje muszą się rozstać, wrócić do ojczyzny. Wielka miłość powoli wygasa dopóty dopóki Chalid niespodziewanie zjawia się u progu jej domu.

Nagle powracają czarujące momenty, wspólne chwile i wspomnienia. Oboje postanawiają wyjechać do Arabii Saudyjskiej i spędzić tam resztę życia u boku ukochanej osoby. Okazało się jednak, że życie w obcym kraju nie jest tak kolorowe. Inne społeczeństwo, inna religia, a Chalid w żadnym stopniu nie jest dla niej podporą. Coś ukrywa przed Vereną, nie chcąc wyjawić prawdy…

Główna bohaterka jest typową kobietą, która dała się ponieść emocjom. Miłość, wzniosłe uczucia sprawiły, że byłaby w stanie pójść w ogień za Chalidem. Można by pomyśleć, że Verena to naiwna dziewucha, ale zadajmy sobie pytanie, czy w obliczu takiej miłości też zachowalibyśmy się racjonalnie?

Verena, wyjeżdżając do Arabii Saudyjskiej, skoczyła na głęboką wodę. Żaden przewodnik, żadna książka ani strony internetowe nie powiedzą nam całej prawdy. Trzeba przekonać się na własnej skórze, jak naprawdę wygląda życie w danym kraju.
Osoby wiedzione uczuciami, czy złudnymi marzeniami mogą wzbogacić się o nieprzyjemne doświadczenia. Główna bohaterka niestety została w ten sposób skrzywdzona.

W „Arabskiej żonie” oczywiście została opisana kultura arabska, zarówno w dobrych aspektach, jak i w tych złych. Relacja Vereny pokazuje nam głównie społeczeństwo, wpływy religii i  zachowanie mężczyzn wobec kobiet i obcokrajowców. Nie znajdziemy tu zatem opisów zabytków, nie jest to przewodnik po idealnym świecie.

Z tyłu książki autorka umieściła specjalny słownik, który pozwala odnaleźć się w trudnych, nieznanych słowach występujących w powieści. Jednak nie wolno się zrażać, gdyż „Zakazana żona” została napisana naprawdę prostym językiem i nikt nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem jej.

Przewodniki zazwyczaj wywołują uśmiech i pragnienie wyjazdu w kolejne, nieznane miejsce. Jednak „Zakazana żona”, historia zakochanej Szwajcarki, sprawiła, że znalazłam się w innym świecie, ale niekoniecznie w takim, jakim bym sobie życzyła. Przeżywałam razem z Vereną, która pogubiła się w tym pięknym, ale jakże zdradliwym miejscu.

„Zakazana żona” to pozycja, która zadowoli przede wszystkim osoby interesujące się kulturą Arabską. Ci, którzy nie mają pojęcia o tradycjach tego kraju, także mają szansę dowiedzieć się czegoś nowego, a przy tym przeżyć cudowne chwilę z powieścią.

28.10.2013

#7 Recenzja:Mroki

#7 Recenzja:Mroki



Tytuł: Mroki
Autorka: Katarzyna Szewioła-Nagel
Ocena: 7/10
Wydawnictwo: Gremlinz

Odkąd dowiedziałam się o tej książce, koniecznie chciałam ją przeczytać. Zainteresowała mnie nie tylko okładka, ale przede wszystkim tematyka.

„Mroki” to debiutancka powieść Katarzyny Szewioły-Nagel. Mimo że książka nie grzeszy objętością, to czytałam ją z zapartym tchem. A wszystko przez fabułę, która początkowo wydawała się nieco oklepana, a okazała się ciekawa i nietuzinkowa.

Mieszkańcy wioski żyją w ciągłym strachu. Watahy wilków oblegają ich wioskę, a nocami polują na bogu ducha winnych wieśniaków. Na pomoc przybywa Leto, elf, który para się skrytobójstwem. Jest do tego stworzony, więc nie powinien mieć problemu z opanowaniem sytuacji. Jednakże za tajemniczymi atakami bestii kryje się coś jeszcze, coś czego elf nie może rozgryźć.

Wszyscy znamy tolkienowskie elfy: wysokie, przystojne, mądre, silne, zwinne, ale i ponure. I taki jest Leto na początku utworu. Główny bohater oczywiście nie jest zrobiony z kamienia, więc pobyt w wiosce, według mnie, dobrze mu zrobił. Jego charakter się zmienia i nie jest bezdusznym mordercą.

Niektóre postacie nie przypadły mi do gustu. Inne – wręcz przeciwnie, bardzo polubiłam. W każdej książce jest ktoś, kto nas denerwuje, a więc i w „Mrokach” nie było wyjątków. Nie zmienia to faktu, że całość prezentuje się znakomicie, gdyż poznajemy wielu ciekawych bohaterów.

Czy debiut pani Katarzyny Szewioły-Nagel jest udany? Myślę, że tak, patrząc przez pryzmat polskich autorów. Niektóre rozwiązania zaskoczyły mnie negatywnie, lecz powieść sama w sobie jest bardzo dobra.
Jedyna rzecz, która nie dawała mi spokoju, to dość chaotyczna akcja. Rozumiem, że autorka pragnęła zamieścić na nieco ponad 200 stronach całą historię, lecz miejscami było tego po prostu za dużo.

Ciekawy pomysł, nie najgorsze wykonanie i sprawienie, że czytelnik poczuje czasami dreszczyk emocji, to przepis na świetną książkę. „Mroki” to typowe fantasy przeplatane z nietypowymi rozwiązaniami, które na pewno wyłapiecie podczas czytania. Ci, którzy pragną poznać losy Leta i jego przyjaciół, na pewno się nie zawiodą.

Za możliwość przeczytania Dziękuję Autorce książki 
Katarzynie Szewioła-Nagel






26.10.2013

#6 Recenzja: Ciepłe Ciała

#6 Recenzja: Ciepłe Ciała



Tytuł: Ciepłe ciała/Wiecznie żywy
Autor: Isaac Marion
Ocena: 9/10
Wydawnictwo: Replika

 „Ciepłe ciała” opowiadają historię jednego z zombie, którego życie początkowo nie powala na kolana, jest nudne i jałowe. Nasz główny bohater nie pamięta przeszłości, ani nawet swojego imienia, dlatego znany jest innym umarlakom jako R. Wraz z innymi zombie mieszka on na opuszczonym lotnisku. Jednak na świecie nie są sami. W mieście znajdują się także ludzie, na których mózgi polują umarlaki. W ten sposób pozyskują wspomnienia, których pragną jak najwspanialsze narkotyki. Pewnego dnia na polowaniu poznaje młodą dziewczynę, z krwi i kości. R jednak nie połknął jej w całości, a zabrał ją do swojego zrujnowanego samolotu. Dlaczego to zrobił? I czy Julie jest dla niego tylko smakowitym kąskiem?

Nigdy nie zwracałam uwagi na tę książkę, dopóki moja ciocia mi jej nie poleciła. Sądziła, że jest warta uwagi i na pewno nie zmarnuję czasu podczas czytania. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć, gdyż zombie i apokalipsa nigdy nie były tematami, które mnie interesowały. Nie myślałam, że powieść o dość nietypowej fabule tak bardzo mnie wciągnie.

„Ciepłe ciała” wciągają od pierwszej strony, choć na początku dialogów jest nie za wiele. Zombie nie są rozmowni, ale autor rekompensuje nam to ciekawymi opisami oraz niesamowitym humorem. Nie raz rozbawiały mnie dialogi między R i Julią, czy też z jego najlepszym przyjacielem- M. Przy czym wiadomo, że rozmowa nie jest między nimi zbyt rozbudowana. :)

Książkę połknęłam w dwa dni, głównie dlatego że autor posługuję się prostym i zrozumiałym językiem. „Ciepłe ciała” nie są cegłą, która waży kilogram, ilość stron jest niewielka, ale w niczym to nie przeszkadza.

Młodzi fani powieści z wątkiem postapokaliptycznym oraz wielbiciele zombie na pewno nie zawiodą się. Nawet znawcy paranormal romance znajdą coś dla siebie.

A oto cytat, który być może zachęci was do przeczytania „Ciepłych ciał”
„Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.”

21.10.2013

#5 Recenzja: Zwiadowcy. Królewski zwiadowca

#5 Recenzja: Zwiadowcy. Królewski zwiadowca


Tytuł: Zwiadowcy. Królewski Zwiadowca
Autor: John Flanagan
Ocena: 7/10
Wydawnictwo: Jaguar

To już dwunasty (i prawdopodobnie ostatni) tom przygód Willa i jego przyjaciół.

Tym razem czytelnik przenosi się w czasie, a dokładnie 20 lat później od opisywanych wydarzeń w Zaginionych Historiach, jedenastej części cyklu. Nie tylko w królestwie Araluenu zachodzą zmiany. Na murach zamków i mieszkańcach wiosek czas odcisnął swoje piętno. Los nie oszczędził Willa, dla którego ostatnie półtora roku było piekłem na ziemi. Człowiek, który zawsze zarażał wszystkich śmiechem, od tej feralnej nocy zamknął się w sobie, stał się ponury i nieobliczalny. Aby ulżyć przyjacielowi w cierpieniu, jego dowódca korpusu Zwiadowców znajduje mu ucznia. Jednakże nie jest to byle jaki podopieczny…

Dwadzieścia lat to sporo czasu. Przyzwyczaiłam się do charakteru postaci, do ich wyglądu i zachowań. Człowiek się zmienia, a czas nikogo nie oszczędza. Tak jest i w tym przypadku. Bohaterowie, którzy już zapadli mi w pamięci, stali się inni. Czy to dobrze? Nie potrafię tego określić, ale w tym tomie Flanagan sprawił, że zobaczyłam drugą stronę osobowości postaci.

Początek jest nieziemski – od razu wskoczyłam na głęboką wodę bez żadnego przygotowania. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i przez to nie mogłam psychicznie się pozbierać. Ukłon w stronę autora za taki szok. Mało książek potrafi mnie zadziwić.

Styl i język Johna Flanagana pozostał prosty, ale nie dziecinny. Wszystko jest zrozumiałe, przez co książkę czyta się bardzo szybko. Nie zauważałam prawie pięciuset stron, które na mnie czekały.

Najsłabszym ogniwem, o dziwo, była fabuła. Chciałam wykrzyknąć „to już było!”, gdyż wiele wątków się powtarzało. Miał być powiew świeżości, a miejscami znajdowałam odgrzewane kotlety. Ostatnie sto stron trzymało mnie w napięciu i nie mogłam oderwać się od powieści. Jednak epilog, rozwiązanie akcji, był według mnie naciągany. Nie oczekiwałam takiego zakończenia i kompletnie się na nim zawiodłam.

Krótko mówiąc: Zwiadowcy to seria dla wytrwałych, ale Ci, którzy się za nią zabrali nie żałują tego. Może i „Królewski Zwiadowca” nie jest książką stulecia, ale fani Flanagana nie zawiodą się. Polecam wszystkim tym, którzy kochają przygody oraz tym, którzy zawarli już niejedną noc czytając Zwiadowców.

Recenzja napisana przez: Zuza B. (Gumiguta)

20.10.2013

#4 Recenzja: Trzy Metry Nad Niebem

#4 Recenzja: Trzy Metry Nad Niebem





Tytuł: Trzy Metry Nad Niebem
Autor: Autor: Federico Moccia
Ocena: 8/10
Wydawnictwo: Muza

 Trzy Metry Nad Niebem
Babi jest grzeczną dziewczynką z dobrej rodziny. Ma wszystko, czego zapragnie i niczego jej nie brakuje. Jednakże jej ułożone życie wywraca się do góry nogami, kiedy poznaje buntowniczego Stepa. W tym przystojniaku kochają się wszystkie dziewczyny, choć jest on synonimem chuligaństwa i niebezpieczeństwa. Z pozoru dwa różne światy łączy coś więcej – miłość. Miało być pięknie, mało być cudownie, ale Step wyjawia tajemnicę, która nie powinna wyjść na światło dzienne.

Książkę postanowiłam przeczytać, po obejrzeniu filmu, gdyż bardzo mi się spodobał i byłam ciekawa, czy książka dorówna ekranizacji. I nie myliłam się. Nie spodziewałam się, że powieść będzie jeszcze lepsza.

Bohaterowi są bardzo ciekawi i od początku wiedziałam, że nie będą mi obojętni. Każda postać jest inna, niepowtarzalna. Dlatego tak bardzo zapadli mi w pamięć. Polubiłam każdego z osobna i trudno było mi rozstać się z nimi. Niestety każda historia się kończy, a bohaterowie odchodzą.

Styl autora jest wyjątkowy. Niezwykłe było to, jak opisywał miłość i inne wzniosłe uczucia. Nie pisze językiem naukowym, więc bardzo łatwo jest zrozumieć przesłanie, które autor chciał nam przekazać. Jednakże nie przekazuje suchych faktów – stara się zaciekawić odbiorcę i z każdym zdaniem dostajemy coś nowego. Opisy i dialogi są idealnie wyważone, niczego nie jest za dużo, ani za mało.

Niestety na początku nie było fajerwerków. Miałam mieszane uczucia, gdyż akcja rozwijała się powoli. Na szczęście kolejne strony sprawiły, że wciągnęłam się niemiłosiernie i z wypiekami (oraz łzami) na twarzy wyczekiwałam końca powieści.

Copyright © 2016 Recenzje Nadine , Blogger