2.01.2014

Stosik styczniowy

Stosik styczniowy
Rozpoczynamy nowy miesiąc, a co najważniejsze, nowy rok! Czas więc zaserwować nowy stosik książkowy, na widok którego aż świecą mi się oczy *.*
  • "Grim. Pieczęć ognia" - Gesa Shwartz - egzemplarz recenzencki od Jaguara. Czaiłam się na tę cegłę i w końcu udało mi się ją zdobyć :)
  • "Krew Stracharza" - Joseph Delaney - dziesiąty tom znakomitej serii "Kroniki Wardstone", z którą już jestem od dobrych kilku lat. Również od wydawnictwa Jaguar.
  • "Koniec punku w Helsinkach" - Jaroslav Rudiš - zakup własny i bardzo spontaniczny, lecz mam nadzieję, że trafiony.
  • "Papierowe Miasta" oraz "Szukając Alaski" - John Green - prezenty gwiazdkowe :) Chyba nie muszę przedstawiać tego pana...
  • "Ogniste Skrzydła" - Karolina Wojtaszek - debiutancka powieść prosto od autorki. 
  • "Matrioszka Rosja i jastrząb" - Maciej Jastrzębski - cudem upolowana w bibliotece. Uwielbiam Rosję pod każdą postacią, więc nie mogłam sobie odpuścić książki Jastrzębskiego.
  • "Bestiariusz Stracharza" - Joseph Delaney - czyli kolejna, nieco odmienna książka Josepha Delaney'a. Egzemplarz recenzencki od Jaguara.
Jedna pozycja już przeczytana :) Recenzja powoli się tworzy i myślę że jutro lub za dwa dni ujrzy światło dzienne. Co myślicie o takim zestawieniu? Może czytaliście niektóre książki?

Zuza B (Gumiguta)

1.01.2014

Podsumowanie 2013

Podsumowanie 2013


I znowu trzeba przeżyć kilka tygodni, podczas których będziemy mylić daty i bazgrolić w zeszytach, poprawiając na marginesie rok. Zdecydowanie łatwiej by było, gdyby pozwalano nam pisać: 32 grudnia 2013r. Dla nas idealne rozwiązanie :3 Wprawdzie młodsi nie jesteśmy, ale mamy nadzieję, że kolejny rok przyniesie jeszcze więcej radości!

A teraz do rzeczy – w końcu prowadzimy bloga. Rok 2013 minął w oka mgnieniu, szczególnie dla nas – Nadine i Zuzy. Chociaż nasze 3-miesięczne ‘stworzonko książkowe’ „Recenzje Nadine” dopiero raczkuje, to staramy się wszystko ogarnąć. No i jakoś idzie! Już załapałyśmy się na pierwsze współprace z wydawnictwami oraz książki polskich debiutantów. Czekamy na więcej – książek nigdy za mało! :)

Skoro blog książkowy, to i naskrobałyśmy trochę recenzji, a dokładnie 19. Jedne powieści nam się podobały, drugie dużo mniej, a inne kompletnie nas zaskoczyły. Zatem które książki najbardziej zapadły nam w pamięć?

Według Zuzy:
- „Człowiek, który pokochał Yngvego” – książka wciśnięta przez przyjaciółkę, prawie siłą. „Masz i czytaj. Jest genialna!”. I co tu dużo mówić – była wręcz przegenialna i pewnie nie raz do niej wrócę.
- „Baśniarz” – z racji tego, że nigdy nie ufam książkom, które prawie wszyscy oceniają pozytywnie, to bardzo sceptycznie podeszłam do dzieła Antonii Michaelis. Lecz nie zawiodłam się i dobrze (oraz płaczliwie) wspominam tę powieść.
- „Królewski Zwiadowca” – Zwiadowcy znaleźli się w tym mini-zestawieniu głównie ze względu na sentyment, jakim darzę całą serię. Wielbię i ubóstwiam wszystko, co wychodzi spod pióra Johna Flanagana, a szczególne miejsce w moim sercu mają przygody Willa i Halta.

Według Nadine:
- „Ocal mnie od złego” – autentyczne historie zawsze mnie ciekawiły. Uświadomiła mi, że ludzkie tragedie mogą odbywać się w otoczeniu każdego z nas.
- „Kostka” – to była moja pierwsza książka o takiej nietypowej dla mnie tematyce. Powieść, choć miejscami makabryczna, była oryginalna i strasznie wciągająca. Coś innego, nieco przerażającego, ale warto zwrócić uwagę na obiecującą autorkę, Izę Korsaj.
- „Zakazana Żona” – uwielbiam arabskie klimaty, więc ta pozycja była obowiązkowa. Poznałam kulturę oraz tradycję, które nie zawsze są tak kolorowe jak w przewodnikach turystycznych.

Oprócz recenzji udało nam się zorganizować nasz pierwszy konkurs. Mamy nadzieję, że następne pojawią się w niedalekiej przyszłości. Kolejnym dodatkiem była relacja Zuzy z „Wrocławskich Targów Dobrych Książek”. Na pewno nie będzie to ostatnia tego typu impreza. Jeśli szczęście dopisze, to może uda się opisać tegoroczny Pyrkon w Poznaniu… :P

Lecz przede wszystkim chciałybyśmy podziękować naszym gościom, którzy odwiedzają bloga. Bez was nic by nie ruszyło, a cały pomysł umarłby śmiercią tragiczną. A tak mamy od was małego kopa, który pobudza nas do działania. :)

Krótkie podsumowanie, ale też krótka działalność. Esejów też nie zamierzamy pisać. Co chcielibyście ujrzeć na blogu w 2014 roku? Wywiady z autorami? Może nieco inne recenzje – mang, filmów i seriali stworzonych na podstawie książek? Wasze opinie są dla nas niezmiernie ważne, więc codziennie czekamy na komentarze.

W nowym roku życzymy wam, molom książkowym, tylko jednego – jeszcze więcej książek i półek, na których można je poustawiać. I oczywiście macie się uśmiechać i rechotać każdego dnia! :D Podobno minuta śmiechu sprawia, że życie wydłuża się o 10 minut. Szczerzcie zęby jak najczęściej – więcej czasu na czytanie!


Wszystkiego dobrego życzy Nadine i Zuza

30.12.2013

#19 Recenzja: Na Skraju Piekła

#19 Recenzja: Na Skraju Piekła


Tytuł: Na skraju piekła. Opowiadania i reportaże z Kresów 
Autor: Agnieszka Lewandowska-Kąkol 
Wydawnictwo: Fronda
Ocena: 7/10

,,Na skraju piekła” jest zbiorem 14 reportaży i opowiadań. Bohaterami książki są osoby, a niekiedy cale rodziny zesłane w głąb Rosji, na Sybir. To prawdziwe historie Sybiraków, którym udało się przetrwać piekło na ziemi.

Niektóre teksty są tak przerażające, że aż nierealne. Współczesny człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie koszmaru przez jaki przechodzili bohaterowie „Na skraju piekła”. Kiedy dla wielu największym problemem jest to, czy dostanie się nowy telefon na Gwiazdkę, to jeszcze nie tak dawno na wschodzie walczono o przetrwanie.

„Na skraju piekła” po części zafascynowało mnie, ale w większej mierze przeraziło. Wydarzenia oraz zachowanie ludzi, szczególnie oprawców, zszokowały mnie, gdyż nie wyobrażam sobie, aby jakikolwiek człowiek miał sumienie głodzić, torturować czy wykorzystywać setki niewinnych ludzi.

Książkę inaczej by się czytało, gdyby była to fikcyjna powieść. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, sprawia, że czytelnik patrzy na to z zupełnie innej perspektywy. Jestem pewna, że te przeżycia wywarły ogromny wpływ na  psychikę bohaterów „Na skraju piekła”.

Przy okazji można dowiedzieć się dużo więcej o historii II wojny światowej i o jej jeszcze mroczniejszej stronie. Nie uświadczymy w książce suchych dat. Od tego są podręczniki. Nie szukałam przecież w „Na skraju piekła” krótkich faktów, a tekstów, które by mnie zainteresowały.

Nie jest to przyjemna powieść, ale nikt nie powiedział, że taka ma być. Życie nie jest usłane różami, a szczególnie ludzi, którzy przeżyli zsyłkę na Syberię. Książka autorstwa Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol skłania do głębokich przemyśleń i przypomnienia sobie, że historia Polaków na kresach wschodnich nie była sielanką i wieczną idyllą.

Za możliwość przeczytania ,, Na Skraju Piekła " dziękuję wydawnictwu Fronda.

28.12.2013

Relacja: 22. Wrocławskie Targi Dobrych Książek

Relacja: 22. Wrocławskie Targi Dobrych Książek

Na wrocławskim Dworcu Głównym niewiele się do tej pory działo. Piękny wyremontowany budynek świecił pustkami, ale teraz miasto zaczęło wykorzystywać niezagospodarowane pomieszczenia. Skutkiem tego było zorganizowanie 22 edycji „Wrocławskich Targów Dobrych Książek”.

Tegoroczny „WTDK” to istny raj dla dzieci. Od 5 do 8 grudnia dworzec został zawojowany przez fantastyczne stworki i istoty. Dosłownie. Młodzi ludzie przebrali się za krasnale i mole, a 6 grudnia do dzieci zawitał Święty Mikołaj. To nie koniec atrakcji dla najmłodszych, gdyż maluchy miały szansę zagrać w ogromną grę planszową, czy też zajrzeć na stoisko z modeliną i innymi plastycznymi produktami, aby spróbować swoich sił w lepieniu przeróżnych rzeczy. Zaś jeśli chodzi o książki, to sama zapragnęłam znowu być przedszkolakiem. Poprzez nowe oprawy graficzne i ilustracje dzieci, mogłam na nowo odkryć wiersze Tuwima lub zapomnianą twórczość innych poetów dziecięcych. Dlatego też kupiłam książkę dla mojej małej kuzynki pt. „Nowe fikołki Pana Pierdziołki. Powtarzanki i śpiewanki”. Przeczytałam kilka wierszyków, które bardzo mi się podobały. Niektóre nawet pamiętam z mojego dzieciństwa.

Mój wzrok przykuła też książka „Książę w cukierni”, czyli opowieść o Dużym Księciu, która luźno nawiązuje do osławionego „Małego Księcia”. Wprawdzie nie kupiłam jej, ale zakochałam się w sposobie wydania. Co ciekawe „Książę w cukierni” ma tylko jedną stronę! Całość dopełniały piękne i delikatne ilustracje. Można tę książkę zaliczyć do dziecięcych, ale tak samo jak z „Małym Księciem”, zapewne zrozumiemy ją dopiero po kilku latach.
W sumie ma jedną stronę, prawda? :)
(Zdjęcie nie moje, zaczerpnięte ze stronki, o TUTAJ)
Na imprezie ciężko było znaleźć powieści, które wiodą prym w wielkich księgarniach. Oczywiście nie zabrakło takich wydawnictw jak Bukowy Las, Dreams, Rebis, Czarna Owca, czy też Zysk i S-ka, ale większość wystawców nie była mi znana. Uważam, że to wielki plus Targów, gdyż tym sposobem dowiedziałam się o wielu ciekawych wydawnictwach.

Pośród fantastyki, książek historycznych, pięknie wydanych albumów oraz literatury chrześcijańskiej można było znaleźć także komiksy, i to nie byle jakie. Szczególnie zainteresowały mnie komiksy historyczne wydawnictwa CENTRALA. Na maleńkim stoisku wystawiono powieści graficzne zarówno dla najmłodszych, jak i dla dorosłych czytelników. Niejeden gość targów wychodził z pakietem ich wydań.

Niestety zawiodłam się na Komikslandii. Miałam nadzieję, że zaoferują pokaźną gamę mang i komiksów, a na półkach widziałam tylko kilka pozycji. Chciałam zaopatrzyć się w egzemplarze, których nie ma już np. w Empiku czy Matrasie, lecz Komikslandia zaproponowała wyłącznie nowości wydawnicze.

Natomiast największą frajdę sprawiło mi stoisko Czeskie Klimaty, które oferowało czeską i słowacką literaturę. Było to moje pierwsze spotkanie z książkami naszych południowych sąsiadaów. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to minimalistyczne, ale kolorowe okładki powieści. Musiałam przebić się przez pokaźny tłum czytelników, aby dowiedzieć się nieco więcej o proponowanych pozycjach. Cudem dopchałam się do miłej Czeszki, która pokazała mi kilka książek i zachęciła do ich kupna. Czytając opisy niektórych pozycji, wiłam się ze śmiechu i mam nadzieję, że wszystkie książki, które tak mnie rozbawiły, rzeczywiście będą tak zabawne. Tym oto sposobem kupiłam „Gówno się pali”, „Zasady śmiesznego zachowania”, „Koniec punku w Helsinkach” oraz „Okrutny maszynista”. Moim absolutnym faworytem jest „Koniec punku w Helsinkach” i oczywiście zrecenzuję powieść najszybciej, jak się da.

Nie miałam serca ominąć Bukowego Lasu. John Green podbił moje serce, więc nie wyobrażam sobie, abym nie miała wszystkich jego powieści. Zakupiłam „Gwiazd naszych wina” oraz „Szukając Alaski” po promocyjnej cenie. Były to ostatnie egzemplarze, więc miałam dużo szczęścia. Widać było, że literatura Johna Greena ma bardzo duże powodzenie.

Jako że Wrocław jest moim rodzinnym miastem, to nie omieszkałam kupić „Wrocławskie wędrówki przez stulecia”. Jestem ciekawa jak Wojciech Chądzyński przedstawił wrocławski rynek i zapomniane uliczki. Może dowiem się czegoś więcej na temat stolicy Dolnego Śląska?

Moje zdobycze książkowe
„Wrocławskie Targi Dobrych Książek”, to nie tylko wydawnictwa i ich powieści. To także spotkania z autorami i przyznawanie nagród pisarzom. Miałam okazję spotkać profesora Jana Miodka oraz Mariolę Pryzwan, autorkę biografii „Tańcząca Eurydyka. Anna German we wspomnieniach”. Swoją obecność potwierdziła też autorka książki fantasy „Niewolnica”, czyli A.M. Chaudière. Przyznam, że jeszcze nie czytałam historii Ariny i Azarela, choć wygrałam e-book w konkursie zorganizowanym przez A.M. Chaudière oraz przez Katarzynę Szewioła-Nagel. Nie mam pojęcia jakim cudem odnalazłam ją w tłumie podróżnych, ale udało mi się. Do tego moja pamięć do twarzy nie jest najlepsza, więc byłam z siebie niesamowicie dumna. Nie dałam rady wymówić tego francuskiego nazwiska, choć jakieś doświadczenie z tym językiem mam. W rezultacie moje pierwsze słowa wypadły dość słabo („Pani…szszszaaa…eee…szszsz… Autorka Niewolnicy?”), ale później już gładko poszło. Wzbogaciłam się o wspólne zdjęcie oraz zakładkę „Niewolnicy” z dedykacją i autografem. Dodam jeszcze, że A.M. Chaudière oraz jej debiutancka powieść zdobyły nagrodę internautów „Najlepsza książka na zimę” w kategorii „Fantasy, science fiction”. Oczywiście serdecznie gratuluję wygranej :)

Oto i moja zakładka: Dla Zuzanny za kreatywność z podziękowaniami za spotkanie! A.M Chaudière
A.M. Chaudière oraz ja we własnej osobie
trzymająca zdezelowany egzemplarz "Niewolnicy"
I to by było na tyle. Wrocław w grudniu stał się miejscem, gdzie każdy mol książkowy znajdzie coś dla siebie. Mimo że z targów wyszłam z pustym portfelem, to nie żałuję swoich zakupów. Poznałam nowe wydawnictwa, autorów oraz książki, które do tej pory omijałam szerokim łukiem. Mam nadzieję, że kolejne „Wrocławskie Targi Dobrych Książek” zaoferują jeszcze więcej pozycji w równie klimatycznym miejscu.

Relacja napisana przez Zuza B (Gumiguta)

25.12.2013

#18 Recenzja: Piękny Kraj



Tytuł: Piękny Kraj
Autor: Alan Averill
Wydawnictwo: Akurat
Ocena: 7/10

Sytuacja jest beznadziejna i marna jak twoje własne życie. Najlepszym wyjściem dla ciebie i całego świata jest samobójstwo. Miło byłoby spędzić ostatnie chwile istnienia w pięciogwiazdkowym hotelu, w którym bez skrupułów można się urżnąć do nieprzytomności, a przy okazji łyknąć kilka tabletek. Gdyby nie to, że jesteś totalnie spłukany, to z chęcią byś tak uczynił. Na domiar złego właśnie w tej chwili dzwoni zakurzony telefon, znajdujący się w zapyziałym pokoju motelowym…

Tak, niedoszły samobójca, a niegdyś sławny prezenter telewizyjny i podróżnik, dostaje propozycję pracy w tajemniczej firmie Axon. W przypływie emocji przyjmuje ofertę i zatrudnia się jako królik doświadczalny, który ma za zadanie przetestować wehikuł czasu i wymiarów. Jednak używanie Maszyny ma swoje konsekwencje, które z każdą chwilą stają się coraz bardziej nieprzewidywalne.

Na drugiej półkuli Ziemi w gabinecie psychologa palce wyłamuje młoda, ale doświadczona przez życie tłumaczka i uczestniczka wojny w Afganistanie, Samira. Kobieta nie umie poradzić sobie z przeszłością, a jej największą fobią jest brud. Właśnie podczas upartego zmywania podłogi w kuchni do Samiry dzwoni (podobno nieżyjący) Tak, przyjaciel z dzieciństwa. Tak wciąga Samirę w niebezpieczną wyprawę i próbują ocalić świat przed żądzami Yatesa, dyrektora firmy Axon…

Na pierwszy ogień muszę przyczepić się do okładki, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przed przeczytaniem książki uważałam grafikę za ładną i całkiem udaną, ale dopiero po przeczytaniu kilkunastu stron dostrzegłam symbolikę poszczególnych elementów. Cieszy mnie to, że nie jest to zwykła plątanina szczegółów bez większego znaczenia, a połączenie ważnych detali.

Jako że nie jestem umysłem ścisłym, to szukam powieści z gatunku science fiction, do których nie jest wymagana wiedza fizyczna, chemiczna czy matematyczna. Głównie dlatego sięgnęłam po „Piękny Kraj”, który nie jest trudny do zrozumienia pod tymi względami. Jest to książka science fiction dla osób, które nie czytują tego gatunku. Prosty język i tłumaczenie Samirze (a także czytelnikowi) od podstaw zasad działania Maszyny oraz innych światów niż Ziemia, bardzo pomaga, przez co można łatwo zrozumieć „Piękny Kraj”. Może to się jednak nie podobać zapaleńcom science fiction, gdyż niektóre zjawiska są pominięte lub byle jak wytłumaczone. Miejscami przeszkadzało mi to, ponieważ ciekawiło mnie, jak to czy tamto było w ogóle możliwe.

Kolejnymi rzeczami, na które warto zwrócić uwagę, są postacie. Prawie każdy bohater jest inny, lecz nie nienaturalny. Jednakże i Tak, i Samira czasami mnie denerwowali swoją bezmyślnością i naiwnością. Niektóre decyzje powinny doprowadzić ich do nagłej i mało przyjemnej śmierci, lecz autor ciągnął ich historię.

Jedynym stereotypowym bohaterem jest Yates, szalony naukowiec pragnący władzy nad światem. Opis wyjęty jakby z pierwszego lepszego thrillera, jednak ten utarty schemat bardzo mi się podobał. Ta postać ukazuje, jak bardzo żądza panowania nad daną grupą może zdemoralizować człowieka. Alan Averill pokazał czytelnikowi, że zaspokajanie własnych zachcianek i podejmowanie nieprzemyślanych decyzji prowadzi do zguby i samozagłady.

Fabuła nie jest zbyt wyszukana – ratowanie świata przed opętanym naukowcem, to chleb powszedni. Natomiast wykonanie to już całkiem inna sprawa. Akcja nie zatrzymuje się ani na chwilę, a autor umiejętnie buduje napięcie. Nasza ciekawość jest podsycana z każdą stroną powieści. Nawet pod koniec „Pięknego Kraju” czułam niedosyt i chciałam więcej. Być może w niedalekiej przyszłości Alan Averill pokusi się o dopisanie kontynuacji. Jednakże teraz chcę polecić „Piękny Kraj” czytelnikom, którzy nie mają dużego doświadczenia w gatunku science fiction, a także chcą przeżyć niezapomnianą przygodę z Takiem i Samirą.

Recenzja napisana przez Zuza B (Gumiguta)

24.12.2013

Magiczna Noc

Magiczna Noc
Jest taka noc, na którą człowiek czeka
 i za którą tęskni. 
Jest taki wyjątkowy wieczór w roku, gdy wszyscy obecni gromadzą się przy wspólnym stole.
 Jest taki wieczór, gdy gasną spory, znika nienawiść... 
Wieczór, gdy łamiemy opłatek, składamy życzenia... 
To noc wyjątkowa...
 Jedyna... 
Niepowtarzalna...
 Noc Bożego Narodzenia...

 I dużo książek , Wesołych Świąt

Jak spędzacie świata? 
Dziękuję za 46 obserwatorów i 144 polubień na fecbooku



21.12.2013

#17 Recenzja: Z podniesioną głową

#17 Recenzja:  Z podniesioną głową


Tytuł: Z podniesioną głową
Autor: Ryszard Drzazgowski 
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena 8/10

Polacy to naród wiecznie zdenerwowany, znerwicowany, który ma skłonność do uzależnień. Są to przyczyny dłuższych wizyt w szpitalach, w tym psychiatrycznych. Dlaczego tylu ludzi trafia do, mówiąc kolokwialnie, psychiatryków?

Wykaz procentowy:
5%  wyczerpanie
28% zmęczenie
16% zdenerwowanie
12% depresja
80% trudne warunki życia w kraju
77% brak pracy
47% bieda
41% uzależnienie

Jednym z ‘błędów’ systemu społecznego jest Ryszard. Jego historia zaczyna w 1986 toku, kiedy to dowiaduje się, że choruje na ChAD- zaburzenie maniakalno - depresyjne. Choroba jest na tyle silna, że bohater  ląduje w szpitalu psychiatrycznym.  Każdy dzień rozpoczyna się tak samo. Kawa, papieros, leki, rzadko kiedy cukierek, czy kawałek ciastka. To swego rodzaju więzienie, gdzie zamiast narkotyków, to słodycze są nielegalnym towarem.

„Z podniesioną głową” to zapis przeżyć samego autora, który ukrywa się pod pseudonimem. W swojej książce pisarz ukazał strukturę szpitala psychiatrycznego, personel, a przede wszystkim chorych pacjentów. Relacje pacjentów, a także ich rodzin są bardzo dobrze opisane.

Czytając powieść, zaczęłam nieco inaczej patrzeć na osoby chore psychicznie. Często to nie ich wina, że problemy zaprowadziły ich do szpitalnej sali. Książka ukazuje jak ważne jest wsparcie osób najbliższych. Bez niego wielu pacjentów poddałoby się już na początku.

Co ciekawe, książka nie jest pesymistyczna. Mimo że psychiatryk nie jest przyjemnym miejscem, to autor zaraża czytelnika pogodą ducha. Wydawałoby się, że w tym nieprzyjemnym bohater nie uświadczy radości i optymizmu. A jednak ten szpital nie jest budynkiem bez klamek i z zakratowanymi.

„Z podniesioną głową” jest idealną pozycją na chłodne, zimowe wieczory, kiedy to trudno o jasne promienie słoneczne. Książka sprawi, że przez chwilę optymizm wypełni czytelnika. Na pewno jeszcze wrócę do „Z podniesioną głową”, choćby po to, aby jeszcze raz przebrnąć przez historię Ryszarda Drzazgowskiego.

Za możliwość przeczytania ,, Z podniesioną głową " Dziękuję wydawnictwu Novae Res

Copyright © 2016 Recenzje Nadine , Blogger